Akacjowa 38 odcinek 736: Dramatyczny finał kłótni z Úrsulą! Blanca traci przytomność!

Dramat w domu Aldayów sięga zenitu! Po gwałtownej kłótni z Úrsulą, Blanca traci przytomność. Co takiego usłyszała, co doprowadziło ją na skraj wytrzymałości? Czy jej życie i życie jej nienarodzonego dziecka są w niebezpieczeństwie? Witajcie, drodzy widzowie! W dzisiejszym odcinku przyjrzymy się wydarzeniom z 736 odcinka serialu ‘Akacjowa 38’, w którym napięcie można kroić nożem. To nie tylko walka Blanki o przetrwanie, ale także bezwzględna zemsta Elviry na Simónie i desperacka ucieczka Olgi z …

Dramat w domu Aldayów sięga zenitu! Po gwałtownej kłótni z Úrsulą, Blanca traci przytomność

0:18Co takiego usłyszała, co doprowadziło ją na skraj wytrzymałości? Czy jej życie i życie jej nienarodzonego dziecka są w niebezpieczeństwie?

0:29Witajcie, drodzy widzowie! W dzisiejszym odcinku przyjrzymy się wydarzeniom z 736 odcinka serialu ‘Akacjowa 38’, w którym napięcie można kroić nożem

0:43To nie tylko walka Blanki o przetrwanie, ale także bezwzględna zemsta Elviry na Simónie i desperacka ucieczka Olgi z rezydencji

0:54Zostańcie ze mną, aby poznać każdy szczegół tych wstrząsających wydarzeń.W mieszkaniu pułkownika Artura Valverde panowała cisza tak gęsta, że można ją było kroić nożem

1:07Srebrne bibeloty na komodzie lśniły chłodnym blaskiem, a portrety przodków spoglądały ze ścian z niemym potępieniem

1:17Arturo, mężczyzna, którego postawa zwykle emanowała wojskową dyscypliną i niezachwianą pewnością siebie, stał przy oknie, wpatrując się w ulicę, ale niczego nie widząc

1:30Jego myśli krążyły wokół jednego, palącego problemu, który nosił imię jego własnej córki – Elviry

1:39Miłość, która miała być ich zbawieniem, stała się ich przekleństwem. Związek Elviry z Simónem, niegdyś pełen namiętności i nadziei, teraz był jedynie zgliszczami, z których unosił się dym wzajemnych oskarżeń i bólu

1:55Arturo, z ciężkim sercem, musiał przyznać, że to on ponosił za to znaczną część winy

2:04Jego duma, jego upór, jego próby kontrolowania życia córki doprowadziły do katastrofy

2:12Teraz jednak, gdy wszystko leżało w gruzach, musiał posprzątać ten bałagan. A do tego potrzebował pomocy wroga, którego sam sobie stworzył

2:23Podjął decyzję. Gwałtownie odwrócił się od okna, jego ruchy były nerwowe i zdecydowane

2:32Musiał porozmawiać z Simónem. Musiał go prosić, błagać, jeśli będzie trzeba, aby pomógł mu uwolnić Elvirę z tej toksycznej obsesji

2:43Wiedział, że to będzie upokarzające. Simón Gayarre, były lokaj, mężczyzna, którego tak długo uważał za niegodnego jego córki, teraz trzymał w rękach klucz do jej przyszłości

2:57Ironia losu była gorzka jak piołun.Wyszedł z mieszkania, nie zważając na zdziwione spojrzenie służącej

3:06Jego kroki na schodach były ciężkie, jakby niósł na barkach ciężar całego świata

3:14Szedł w stronę mansardy, do świata służących, do świata, który tak długo pogardzał, a który teraz stał się jego ostatnią deską ratunku

3:25Tymczasem na poddaszu życie toczyło się własnym, znacznie żywszym rytmem. Plotka, niczym niesforne dziecko, biegała od drzwi do drzwi, pukając i wślizgując się do każdego pomieszczenia

3:39A plotka ta dotyczyła pani Rosiny Rubio i jej rzekomej ciąży. Wiadomość, która jeszcze wczoraj była ostrożnym szeptem w salonach, dziś na mansardzie grzmiała niczym dzwon kościelny

3:52– Słyszałyście? – zaczęła Casilda, niemal podskakując z ekscytacji, gdy tylko znalazła się w towarzystwie Lolity i Fabiany

4:02– Pani Rosina spodziewa się dziecka! W jej wieku! Toż to cud prawdziwy, jak nic!

4:10Lolita, pragmatyczna jak zawsze, przetarła oczy z niedowierzaniem. – Dziecka? Pani Rosina? Jesteś pewna, Casildo? Może zjadła coś nieświeżego i brzuch jej spuchł

4:23Mojej ciotce w Cabrahigo tak kiedyś spuchł od grochu, że cała wieś myślała, że bliźniaki będą

4:32Fabiana, opierając się o ścianę, pokiwała głową z mądrą miną. – Cuda się zdarzają, Lolitko, cuda

4:42Ale częściej zdarzają się plotki. A ta jest wyjątkowo soczysta. Wyobrażacie sobie pana pułkownika jako ojca w tym wieku? Będzie musiał laską pieluchy zmieniać

4:55Śmiech służących poniósł się po korytarzu, ale szybko ucichł, gdy na schodach pojawił się Servando

5:04Jego mina była nadąsana, a w oczach płonął ogień rywalizacji. Od kilku dni prowadził z Fabianą cichą wojnę o to, kto jest większym mistrzem uwodzenia

5:16Jego najnowszym celem stała się Juana, starsza, nieco przygłucha służąca z sąsiedniej kamienicy

5:25– Dzień dobry, damy – rzucił z przesadną galanterią, lustrując Fabianę wzrokiem. – Widzę, że humor dopisuje

5:35To dobrze, bo piękno kobiety najlepiej rozkwita w słońcu radości.Fabiana prychnęła

5:43– Daj spokój, Servando. Oszczędź te swoje tanie komplementy dla biednej Juany. Słyszałam, że wczoraj próbowałeś jej zaimponować, nosząc za nią kosz z zakupami i prawie kręgosłup sobie złamałeś

5:58Servando poczerwieniał. – To była strategiczna demonstracja mojej krzepy i gotowości do niesienia pomocy

6:07Juana była pod wrażeniem. Mówię wam, ta kobieta jest już prawie moja. Potrzeba tylko jeszcze jednego, mistrzowskiego posunięcia

6:18A ty, Fabiano? Jak tam twoje podboje? Zdołałaś już chociaż zdobyć uśmiech od woźnicy?

6:26Konkurencja między nimi była absurdalna i stanowiła niewyczerpane źródło rozrywki dla reszty służby

6:35Ale tego ranka ich sprzeczka została przerwana przez pojawienie się pułkownika Valverde

6:43Jego obecność na mansardzie była tak niezwykła, że natychmiast zapadła cisza. Wszyscy spojrzeli na niego z mieszaniną strachu i ciekawości

6:54– Szukam Simóna Gayarre – powiedział Arturo głosem, który starał się utrzymać w ryzach, ale w którym drżała nuta desperacji

7:04Simón, który właśnie wychodził ze swojego skromnego pokoju, zamarł w pół kroku. Widok pułkownika w tym miejscu był dla niego szokiem

7:15Spodziewał się wszystkiego – krzyków, oskarżeń, kolejnych gróźb. Ale nie tej cichej, niemal złamanej postawy

7:25– Czego pan sobie życzy, pułkowniku? – zapytał ostrożnie, a jego serce zabiło mocniej

7:33Arturo rozejrzał się po ciekawskich twarzach służących. – Nie tutaj. Możemy porozmawiać na osobności? Proszę

7:43Słowo “proszę” zawisło w powietrzu, ciężkie i niewiarygodne. Simón skinął powoli głową i poprowadził go na dach, jedyne miejsce, gdzie mogli liczyć na odrobinę prywatności

7:56Chłodny wiatr targał ich ubraniami, gdy stanęli naprzeciw siebie, a pod nimi rozciągał się widok na całą dzielnicę

8:06– Simón. – zaczął Arturo, z trudem przełykając dumę. – Wiem, że nie masz powodów, by mi ufać

8:15Wiem, że cię skrzywdziłem. Ale przychodzę tu nie jako pułkownik, ale jako ojciec

8:23Ojciec, który boi się o swoje dziecko.Simón milczał, jego twarz była nieprzeniknioną maską

8:32Czekał.– Elvira. ona oszalała z bólu – kontynuował Arturo. – Ta miłość, a raczej to, co z niej zostało, niszczy ją od środka

8:43Ona nie potrafi zaakceptować, że to koniec. Trzyma się kurczowo tej iluzji, a ja nie potrafię do niej dotrzeć

8:53Każde moje słowo obraca przeciwko mnie.– I czego pan ode mnie oczekuje? – głos Simóna był zimny

9:02– Mam jej powiedzieć, że jej nie kocham? Mówiłem to już setki razy. Nie słucha.– Musisz być okrutny, Simón – powiedział Arturo, a w jego oczach pojawiły się łzy

9:15– Musisz złamać jej serce do reszty. Tak, aby nie zostało już nic do zbierania. Musisz sprawić, by cię znienawidziła

9:25Tylko wtedy da sobie spokój. Tylko wtedy będzie miała szansę na normalne życie. Proszę cię, pomóż mi ją ocalić

9:35Simón spojrzał na tego złamanego człowieka i po raz pierwszy od wielu miesięcy poczuł coś na kształt litości

9:44Ale zaraz potem przyszła fala bólu i gniewu. To przez tego człowieka stracił wszystko

9:52A teraz miał zadać ostateczny cios kobiecie, którą kiedyś kochał nad życie?.Jednak w głębi duszy wiedział, że pułkownik ma rację

10:02Ich związek stał się potworem, który pożerał ich oboje. A Elvira, w swojej rozpaczy, była zdolna do wszystkiego

10:12Zresztą, już zaczęła spełniać swoją obietnicę. Obietnicę, że sprawi, by cierpiał

10:20Dzień wcześniej, w La Deliciosa, zaaranżowała scenę, która na długo pozostanie w jego pamięci

10:29Przyszła tam z Adolfo, młodym, bogatym arystokratą, ostentacyjnie okazując mu względy

10:38Śmiała się głośno, rzucała mu zalotne spojrzenia, dotykała jego dłoni – a wszystko to pod czujnym okiem Simóna, który obsługiwał ich stolik

10:50Każdy jej gest był jak sztylet wbity w jego serce. Każdy jej uśmiech był policzkiem wymierzonym w jego twarz

10:59Wiedział, że robi to specjalnie. Chciała go upokorzyć, zniszczyć, pokazać mu, co stracił i jak niewiele dla niej znaczy

11:10A najgorsze było to, że jej plan działał. Cierpiał. Cierpiał tak bardzo, że ledwo mógł oddychać

11:19– Dobrze, pułkowniku – powiedział w końcu cichym, złamanym głosem. – Zrobię to. Zrobię to dla niej

11:28Ale niech pan wie, że to ostatnia rzecz, jaka nas łączy. Potem zniknie pan z mojego życia na zawsze

11:37I pańska córka też.Arturo skinął głową, czując jednocześnie ulgę i ogromny ciężar winy

11:46Umowa została zawarta. Pakt podpisany bólem, który miał przynieść uzdrowienie przez zniszczenie

11:54W tym samym czasie, w innej części miasta, w rezydencji Aldayów, rozgrywał się dramat o zupełnie innym, mroczniejszym charakterze

12:05Olga, tajemnicza siostra Blanki, która pojawiła się w ich życiu niczym duch z przeszłości, podjęła decyzję

12:14Nie mogła dłużej znieść tej złotej klatki, tej atmosfery podejrzeń i niedomówień, a przede wszystkim – przenikliwego, lodowatego spojrzenia Úrsuli

12:26Czekała na odpowiedni moment. Gdy poranna krzątanina była w pełni, a służba zajęta była przygotowywaniem śniadania, wymknęła się ze swojego pokoju

12:38Poruszała się bezszelestnie, jak cień. W dłoni ściskała mały tobołek z kilkoma rzeczami osobistymi

12:47Jej serce waliło jak oszalałe, a każdy krok był ryzykowną grą. Minęła niezauważona drzwi do kuchni, a potem, korzystając z chwili nieuwagi portiera, wyszła na ulicę

13:01Wolność. Chłodne powietrze uderzyło ją w twarz, przynosząc uczucie oszałamiającej ulgi

13:09Ale zaraz potem pojawił się strach. Była sama w obcym mieście, bez pieniędzy, bez planu

13:17Wiedziała tylko jedno: musiała uciec. Uciec od Úrsuli, od Samuela, od przeszłości, która deptała jej po piętach

13:28Ale nie wiedziała, że uciekając, wpada wprost w inną, znacznie bardziej skomplikowaną pułapkę

13:37Jej zniknięcie odkryto dopiero po godzinie, gdy Blanca, zaniepokojona nieobecnością siostry na śniadaniu, poszła do jej pokoju

13:47Puste łóżko i otwarta szafa nie pozostawiały złudzeń. Panika ścisnęła jej serce.– Olgi nie ma! – jej krzyk zaalarmował cały dom

13:58Samuel przybiegł natychmiast, a za nim, z nieodgadnionym wyrazem twarzy, podążała Úrsula

14:07– Co to znaczy, że jej nie ma? – zapytał Samuel, starając się zachować spokój. – Może wyszła na spacer?

14:16– Bez słowa? Bez płaszcza? Samuelu, ona uciekła! – głos Blanki drżał. – Musimy jej szukać!

14:25Úrsula położyła dłoń na ramieniu syna. – Spokojnie, Samuelu. Nie ma powodu do paniki

14:34Olga jest dorosła. Z pewnością sobie poradzi. Może po prostu potrzebowała chwili samotności

14:43Ale jej słowa brzmiały fałszywie. W jej oczach czaił się dziwny, niemal triumfujący błysk

14:51Blanca to zauważyła i poczuła dreszcz przerażenia. Czy to możliwe, że Úrsula maczała w tym palce? Czy to ona zmusiła Olgę do ucieczki? Pytania kłębiły się w jej głowie, ale nie miała odwagi wypowiedzieć ich na głos

15:07Zamiast tego, poczuła narastającą falę bezsilności i strachu o los siostry, za którą czuła się odpowiedzialna

15:17W domu rodziny Palaciosów atmosfera była napięta, ale z zupełnie innych powodów. Antoñito, wieczny lekkoduch i marzyciel, od kilku dni chodził jak struty

15:23Jego ojciec, don Ramón, człowiek twardo stąpający po ziemi i ceniący nade wszystko pracę i solidność, zaproponował mu posadę handlowca w jednej ze swoich firm

15:30Dla Ramóna była to szansa, by syn w końcu się ustatkował i nauczył odpowiedzialności

15:43Dla Antoñita była to wizja piekła na ziemi.Wiedział, że nie może dłużej unikać konfrontacji

15:51Zebrał w sobie całą odwagę i zapukał do gabinetu ojca. Ramón siedział za masywnym biurkiem, pogrążony w lekturze jakichś dokumentów

16:00Podniósł wzrok znad okularów.– Wejdź, synu. Chciałeś ze mną rozmawiać?.– Tak, ojcze

16:11O tej pracy – zaczął Antoñito, starając się, by jego głos brzmiał pewnie. – Doceniam twoją propozycję

16:20Naprawdę. Ale ja. ja się do tego nie nadaję. Nie jestem handlowcem. Jestem wynalazcą, marzycielem! Zmuszanie mnie do sprzedawania

16:29czegokolwiek, to jak zamykanie ptaka w klatce. Zwiędnę, ojcze. Uschnę z nudów i frustracji

16:40Ramón zdjął okulary i odłożył je na biurko. Spojrzał na syna z dziwnym, niemal rozbawionym wyrazem twarzy

16:49– O jakiej pracy ty mówisz, Antoñito?.Antoñito zbaraniał. – No. o tej posadzie handlowca

16:58Twoja siostra. to znaczy moja siostra, Trini. mówiła, że masz dla mnie taką propozycję

17:06I że bardzo nalegasz.Ramón roześmiał się głośno, co rzadko mu się zdarzało. – Trini? Ach, ta moja żona! Antoñito, ja nigdy nie zamierzałem proponować ci takiej pracy

17:15Znam cię lepiej, niż myślisz. Wiem, że byłbyś najgorszym handlowcem w całej Hiszpanii

17:29Antoñito stał jak wryty, a w jego głowie powoli składały się elementy układanki. Trini, jego ukochana siostra, zmanipulowała go

17:37Prawdopodobnie chciała go w ten sposób zmusić do działania, do znalezienia sobie jakiegokolwiek zajęcia, ale jej metoda była co najmniej dyskusyjna

17:48Poczuł mieszaninę ulgi i irytacji.– To znaczy. że nie muszę? – upewnił się.– Oczywiście, że nie – potwierdził Ramón

17:59– Ale to nie zmienia faktu, że musisz coś ze sobą zrobić. Twoje wynalazki są. interesujące, ale na razie nie przynoszą żadnych dochodów

18:10Pomyśl o tym, synu. Masz talent, ale brakuje ci dyscypliny. A teraz wybacz, ale mam pracę

18:21Antoñito wyszedł z gabinetu oszołomiony. Z jednej strony cieszył się, że uniknął losu handlowca

18:30Z drugiej strony czuł się jak pionek w grze, której zasad do końca nie rozumiał. Musiał poważnie porozmawiać z Trini

18:39Ta kobieta, przy całej swojej dobroci, miała skłonności do intryg godnych kardynała Richelieu

18:49Tego dnia na ulicy Akacjowej miało dojść do jeszcze jednego, najważniejszego starcia

18:58Diego Alday, dręczony niepokojem o Blancę, nie mógł dłużej znieść myśli, że jest ona uwięziona w domu z Úrsulą i Samuelem

19:06Jego miłość do niej była siłą napędową, która kazała mu ryzykować wszystko. Wiedział, że Samuel jest jego bratem, a Blanca jego żoną, ale uczucie, które ich łączyło, było silniejsze niż jakiekolwiek konwenanse czy więzy krwi

19:17Zobaczył ją, gdy wychodziła z rezydencji, prawdopodobnie udając się na spacer. Jej twarz była blada, a pod oczami malowały się ciemne cienie

19:34Wyglądała krucho, jak porcelanowa lalka, która może się rozpaść przy najmniejszym dotyku

19:46Dogonił ją i chwycił delikatnie za ramię.– Blanca, musimy porozmawiać.Obróciła się, a w jej oczach zobaczył strach

19:54– Diego, proszę. Nie tutaj. Ktoś może nas zobaczyć.– Nie obchodzi mnie to! – jego głos był napięty z emocji

20:04– Nie mogę patrzeć, jak marnujesz się w tym domu. Wiesz, kim jest Úrsula. Wiesz, do czego jest zdolna

20:14Musisz stamtąd odejść. Ucieknij ze mną, Blanco. Zaczniemy wszystko od nowa, gdzieś daleko

20:23Jego słowa były jak balsam dla jej zbolałej duszy. Przez chwilę pozwoliła sobie na marzenie

20:32Wyobraziła sobie życie z Diego, z dala od intryg, kłamstw i nienawiści. Życie pełne miłości i spokoju

20:40Ale zaraz potem rzeczywistość uderzyła ją z całą siłą.– Nie mogę, Diego – szepnęła, a jej głos załamał się

20:50Cofnęła się o krok, tworząc między nimi dystans. – Jestem żoną Samuela. Złożyłam przysięgę

21:00Jestem mu to winna.– Winnna? – Diego niemal krzyknął. – Po tym wszystkim, co się stało? Po tym, jak próbował cię oszukać? Blanco, to nie jest lojalność, to jest więzienie! On cię nie kocha, on cię posiada! A Úrsula

21:09ona cię zniszczy.– Samuel to mój mąż – powtórzyła uparcie, jakby próbowała przekonać samą siebie

21:26– A Úrsula to jego matka. Muszę nauczyć się z nimi żyć. To mój obowiązek. Proszę, Diego, nie utrudniaj mi tego

21:35Jeśli naprawdę mnie kochasz, zostaw mnie w spokoju.Każde jej słowo było dla niego ciosem

21:45Widział w jej oczach miłość, ale widział też mur, który wokół siebie zbudowała. Mur z poczucia obowiązku, strachu i winy

21:53Wiedział, że tego dnia go nie przebije.– Blanco. – zaczął, ale ona odwróciła się i niemal pobiegła z powrotem w stronę domu, zostawiając go samego na środku ulicy, ze złamanym sercem i poczuciem całkowitej bezsilności

22:04Gdy Blanca wpadła z powrotem do rezydencji, z trudem łapiąc oddech, natknęła się w holu na Úrsulę

22:20Starsza kobieta patrzyła na nią z lodowatym, przenikliwym spojrzeniem, jakby wiedziała dokładnie, gdzie była i z kim rozmawiała

22:29– Widzę, że spacer był bardzo. ożywczy – powiedziała Úrsula jadowitym tonem. – Twoje policzki zarumieniły się, droga synowo

22:39Czyżbyś spotkała kogoś znajomego?.Blanca poczuła, że krew odpływa jej z twarzy. – Ja

22:50chciałam tylko zaczerpnąć świeżego powietrza.– Oczywiście – uśmiech Úrsuli był pozbawiony jakiejkolwiek radości

22:58– Ale powinnaś bardziej uważać. W twoim stanie emocje nie są wskazane. Zwłaszcza te

23:07zakazane. Samuel tak bardzo się o ciebie martwi. Byłoby szkoda, gdyby dowiedział się, że jego troska idzie na marne

23:15Że za jego plecami spotykasz się z jego bratem.Słowa Úrsuli były jak trucizna. Każde z nich trafiało w najczulszy punkt

23:25Blanca poczuła nagłe zawroty głowy. Pokój zaczął wirować, a głos teściowej dobiegał jakby zza grubej ściany

23:35– Nie wiem, o czym pani mówi – szepnęła, opierając się o ścianę.– Och, doskonale wiesz, o czym mówię – syknęła Úrsula, podchodząc bliżej

23:45Jej twarz wykrzywił grymas pogardy. – Myślisz, że jestem ślepa? Widzę, jak na siebie patrzycie

23:57Widzę tę waszą chorą, grzeszną miłość. Ale pamiętaj, dziewczyno. Jesteś żoną Samuela

24:06Należysz do niego. I dopóki ja tu jestem, nie pozwolę, byś zniszczyła życie moim synom

24:15Rozumiesz?.Blanca próbowała odpowiedzieć, ale nie mogła wydobyć z siebie głosu. Czuła narastający ucisk w klatce piersiowej

24:23Ciemne plamy zaczęły tańczyć jej przed oczami. Widziała triumfującą twarz Úrsuli, która zdawała się rosnąć i wypełniać całe jej pole widzenia

24:34A potem wszystko zniknęło. Nogi się pod nią ugięły i z cichym jękiem osunęła się na podłogę, tracąc przytomność

24:45Przez chwilę w holu panowała absolutna cisza. Úrsula stała nad nieprzytomną Blancą, a na jej twarzy malowało się zdumienie, które szybko ustąpiło miejsca zimnej, wyrachowanej satysfakcji

24:55Chaos, który tego dnia tlił się pod powierzchnią uporządkowanego życia na Akacjowej, właśnie eksplodował w samym sercu domu Aldayów

25:09A jego konsekwencje miały wkrótce dotknąć wszystkich. Dzień, który zaczął się od plotek i desperackich próśb, kończył się dramatem, który na zawsze mógł zmienić losy bohaterów tej opowieści

Related Posts

 “kocham cię”

W poniedziałek na salę sądową całą trójkę oskarżonych doprowadzono z aresztu. Na rozprawie pojawiła się również matka Angeliki N., jednak decyzją sądu musiała opuścić salę, ponieważ podczas…

Emilia zaginęła po kłótni z mężem, nie żyje. Wymowny wpis brata

37-letnia Emilia zaginęła po kłótni z mężem. Wysiadła z samochodu i przepadła. Po kilku dniach poszukiwań policja przekazała tragiczne informacje o śmierci mieszkanki Włodawy (woj. lubelskie). W…

Pokłóciła się z mężem i wysiadła z samochodu bez kurtki. Tragiczny finał poszukiwań 37-latki

Tragiczпy fiпał poszυkiwań 37-latki z Włodawy (woj. lυbelskie). Kobieta zagiпęła we wtorek (6 styczпia). Wysiadła z samochodυ, którym jechała ze swoim mężem i oddaliła się w пiezпaпym…

Internauci piszą wprost

Michał Szpak od dawna przyciąga uwagę publiczności nie tylko wyjątkową barwą głosu i znakomitą techniką wokalną, ale również odważnymi stylizacjami oraz dopracowanymi występami scenicznymi. Każdy jego koncert…

39-letnia matka dwójki dzieci.

Columbus to duże miasto położone w środkowo-wschodniej części Stanów Zjednoczonych, stolica stanu Ohio. To właśnie tam, w jednej z uchodzących za bezpieczne dzielnic, 30 grudnia 2025 r….

PŚ w Zakopanem. Policjanci mieli ręce pełne roboty

Do Zakopanego w ten weekend zjechały tłumy ludzi. To głównie kibice skoków narciarskich, którzy chcieli na żywo zobaczyć konkursy Pucharu Świata i pożegnanie z Wielką Krokwią Kamila…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *