
Dramat w domu Aldayów sięga zenitu! Po gwałtownej kłótni z Úrsulą, Blanca traci przytomność. Co takiego usłyszała, co doprowadziło ją na skraj wytrzymałości? Czy jej życie i życie jej nienarodzonego dziecka są w niebezpieczeństwie? Witajcie, drodzy widzowie! W dzisiejszym odcinku przyjrzymy się wydarzeniom z 736 odcinka serialu ‘Akacjowa 38’, w którym napięcie można kroić nożem. To nie tylko walka Blanki o przetrwanie, ale także bezwzględna zemsta Elviry na Simónie i desperacka ucieczka Olgi z …
Dramat w domu Aldayów sięga zenitu! Po gwałtownej kłótni z Úrsulą, Blanca traci przytomność
0:18Co takiego usłyszała, co doprowadziło ją na skraj wytrzymałości? Czy jej życie i życie jej nienarodzonego dziecka są w niebezpieczeństwie?
0:29Witajcie, drodzy widzowie! W dzisiejszym odcinku przyjrzymy się wydarzeniom z 736 odcinka serialu ‘Akacjowa 38’, w którym napięcie można kroić nożem
0:43To nie tylko walka Blanki o przetrwanie, ale także bezwzględna zemsta Elviry na Simónie i desperacka ucieczka Olgi z rezydencji
0:54Zostańcie ze mną, aby poznać każdy szczegół tych wstrząsających wydarzeń.W mieszkaniu pułkownika Artura Valverde panowała cisza tak gęsta, że można ją było kroić nożem
1:07Srebrne bibeloty na komodzie lśniły chłodnym blaskiem, a portrety przodków spoglądały ze ścian z niemym potępieniem
1:17Arturo, mężczyzna, którego postawa zwykle emanowała wojskową dyscypliną i niezachwianą pewnością siebie, stał przy oknie, wpatrując się w ulicę, ale niczego nie widząc
1:30Jego myśli krążyły wokół jednego, palącego problemu, który nosił imię jego własnej córki – Elviry
1:39Miłość, która miała być ich zbawieniem, stała się ich przekleństwem. Związek Elviry z Simónem, niegdyś pełen namiętności i nadziei, teraz był jedynie zgliszczami, z których unosił się dym wzajemnych oskarżeń i bólu
1:55Arturo, z ciężkim sercem, musiał przyznać, że to on ponosił za to znaczną część winy
2:04Jego duma, jego upór, jego próby kontrolowania życia córki doprowadziły do katastrofy
2:12Teraz jednak, gdy wszystko leżało w gruzach, musiał posprzątać ten bałagan. A do tego potrzebował pomocy wroga, którego sam sobie stworzył
2:23Podjął decyzję. Gwałtownie odwrócił się od okna, jego ruchy były nerwowe i zdecydowane
2:32Musiał porozmawiać z Simónem. Musiał go prosić, błagać, jeśli będzie trzeba, aby pomógł mu uwolnić Elvirę z tej toksycznej obsesji
2:43Wiedział, że to będzie upokarzające. Simón Gayarre, były lokaj, mężczyzna, którego tak długo uważał za niegodnego jego córki, teraz trzymał w rękach klucz do jej przyszłości
2:57Ironia losu była gorzka jak piołun.Wyszedł z mieszkania, nie zważając na zdziwione spojrzenie służącej
3:06Jego kroki na schodach były ciężkie, jakby niósł na barkach ciężar całego świata
3:14Szedł w stronę mansardy, do świata służących, do świata, który tak długo pogardzał, a który teraz stał się jego ostatnią deską ratunku
3:25Tymczasem na poddaszu życie toczyło się własnym, znacznie żywszym rytmem. Plotka, niczym niesforne dziecko, biegała od drzwi do drzwi, pukając i wślizgując się do każdego pomieszczenia
3:39A plotka ta dotyczyła pani Rosiny Rubio i jej rzekomej ciąży. Wiadomość, która jeszcze wczoraj była ostrożnym szeptem w salonach, dziś na mansardzie grzmiała niczym dzwon kościelny
3:52– Słyszałyście? – zaczęła Casilda, niemal podskakując z ekscytacji, gdy tylko znalazła się w towarzystwie Lolity i Fabiany
4:02– Pani Rosina spodziewa się dziecka! W jej wieku! Toż to cud prawdziwy, jak nic!
4:10Lolita, pragmatyczna jak zawsze, przetarła oczy z niedowierzaniem. – Dziecka? Pani Rosina? Jesteś pewna, Casildo? Może zjadła coś nieświeżego i brzuch jej spuchł
4:23Mojej ciotce w Cabrahigo tak kiedyś spuchł od grochu, że cała wieś myślała, że bliźniaki będą
4:32Fabiana, opierając się o ścianę, pokiwała głową z mądrą miną. – Cuda się zdarzają, Lolitko, cuda
4:42Ale częściej zdarzają się plotki. A ta jest wyjątkowo soczysta. Wyobrażacie sobie pana pułkownika jako ojca w tym wieku? Będzie musiał laską pieluchy zmieniać
4:55Śmiech służących poniósł się po korytarzu, ale szybko ucichł, gdy na schodach pojawił się Servando
5:04Jego mina była nadąsana, a w oczach płonął ogień rywalizacji. Od kilku dni prowadził z Fabianą cichą wojnę o to, kto jest większym mistrzem uwodzenia
5:16Jego najnowszym celem stała się Juana, starsza, nieco przygłucha służąca z sąsiedniej kamienicy
5:25– Dzień dobry, damy – rzucił z przesadną galanterią, lustrując Fabianę wzrokiem. – Widzę, że humor dopisuje
5:35To dobrze, bo piękno kobiety najlepiej rozkwita w słońcu radości.Fabiana prychnęła
5:43– Daj spokój, Servando. Oszczędź te swoje tanie komplementy dla biednej Juany. Słyszałam, że wczoraj próbowałeś jej zaimponować, nosząc za nią kosz z zakupami i prawie kręgosłup sobie złamałeś
5:58Servando poczerwieniał. – To była strategiczna demonstracja mojej krzepy i gotowości do niesienia pomocy
6:07Juana była pod wrażeniem. Mówię wam, ta kobieta jest już prawie moja. Potrzeba tylko jeszcze jednego, mistrzowskiego posunięcia
6:18A ty, Fabiano? Jak tam twoje podboje? Zdołałaś już chociaż zdobyć uśmiech od woźnicy?
6:26Konkurencja między nimi była absurdalna i stanowiła niewyczerpane źródło rozrywki dla reszty służby
6:35Ale tego ranka ich sprzeczka została przerwana przez pojawienie się pułkownika Valverde
6:43Jego obecność na mansardzie była tak niezwykła, że natychmiast zapadła cisza. Wszyscy spojrzeli na niego z mieszaniną strachu i ciekawości
6:54– Szukam Simóna Gayarre – powiedział Arturo głosem, który starał się utrzymać w ryzach, ale w którym drżała nuta desperacji
7:04Simón, który właśnie wychodził ze swojego skromnego pokoju, zamarł w pół kroku. Widok pułkownika w tym miejscu był dla niego szokiem
7:15Spodziewał się wszystkiego – krzyków, oskarżeń, kolejnych gróźb. Ale nie tej cichej, niemal złamanej postawy
7:25– Czego pan sobie życzy, pułkowniku? – zapytał ostrożnie, a jego serce zabiło mocniej
7:33Arturo rozejrzał się po ciekawskich twarzach służących. – Nie tutaj. Możemy porozmawiać na osobności? Proszę
7:43Słowo “proszę” zawisło w powietrzu, ciężkie i niewiarygodne. Simón skinął powoli głową i poprowadził go na dach, jedyne miejsce, gdzie mogli liczyć na odrobinę prywatności
7:56Chłodny wiatr targał ich ubraniami, gdy stanęli naprzeciw siebie, a pod nimi rozciągał się widok na całą dzielnicę
8:06– Simón. – zaczął Arturo, z trudem przełykając dumę. – Wiem, że nie masz powodów, by mi ufać
8:15Wiem, że cię skrzywdziłem. Ale przychodzę tu nie jako pułkownik, ale jako ojciec
8:23Ojciec, który boi się o swoje dziecko.Simón milczał, jego twarz była nieprzeniknioną maską
8:32Czekał.– Elvira. ona oszalała z bólu – kontynuował Arturo. – Ta miłość, a raczej to, co z niej zostało, niszczy ją od środka
8:43Ona nie potrafi zaakceptować, że to koniec. Trzyma się kurczowo tej iluzji, a ja nie potrafię do niej dotrzeć
8:53Każde moje słowo obraca przeciwko mnie.– I czego pan ode mnie oczekuje? – głos Simóna był zimny
9:02– Mam jej powiedzieć, że jej nie kocham? Mówiłem to już setki razy. Nie słucha.– Musisz być okrutny, Simón – powiedział Arturo, a w jego oczach pojawiły się łzy
9:15– Musisz złamać jej serce do reszty. Tak, aby nie zostało już nic do zbierania. Musisz sprawić, by cię znienawidziła
9:25Tylko wtedy da sobie spokój. Tylko wtedy będzie miała szansę na normalne życie. Proszę cię, pomóż mi ją ocalić
9:35Simón spojrzał na tego złamanego człowieka i po raz pierwszy od wielu miesięcy poczuł coś na kształt litości
9:44Ale zaraz potem przyszła fala bólu i gniewu. To przez tego człowieka stracił wszystko
9:52A teraz miał zadać ostateczny cios kobiecie, którą kiedyś kochał nad życie?.Jednak w głębi duszy wiedział, że pułkownik ma rację
10:02Ich związek stał się potworem, który pożerał ich oboje. A Elvira, w swojej rozpaczy, była zdolna do wszystkiego
10:12Zresztą, już zaczęła spełniać swoją obietnicę. Obietnicę, że sprawi, by cierpiał
10:20Dzień wcześniej, w La Deliciosa, zaaranżowała scenę, która na długo pozostanie w jego pamięci
10:29Przyszła tam z Adolfo, młodym, bogatym arystokratą, ostentacyjnie okazując mu względy
10:38Śmiała się głośno, rzucała mu zalotne spojrzenia, dotykała jego dłoni – a wszystko to pod czujnym okiem Simóna, który obsługiwał ich stolik
10:50Każdy jej gest był jak sztylet wbity w jego serce. Każdy jej uśmiech był policzkiem wymierzonym w jego twarz
10:59Wiedział, że robi to specjalnie. Chciała go upokorzyć, zniszczyć, pokazać mu, co stracił i jak niewiele dla niej znaczy
11:10A najgorsze było to, że jej plan działał. Cierpiał. Cierpiał tak bardzo, że ledwo mógł oddychać
11:19– Dobrze, pułkowniku – powiedział w końcu cichym, złamanym głosem. – Zrobię to. Zrobię to dla niej
11:28Ale niech pan wie, że to ostatnia rzecz, jaka nas łączy. Potem zniknie pan z mojego życia na zawsze
11:37I pańska córka też.Arturo skinął głową, czując jednocześnie ulgę i ogromny ciężar winy
11:46Umowa została zawarta. Pakt podpisany bólem, który miał przynieść uzdrowienie przez zniszczenie
11:54W tym samym czasie, w innej części miasta, w rezydencji Aldayów, rozgrywał się dramat o zupełnie innym, mroczniejszym charakterze
12:05Olga, tajemnicza siostra Blanki, która pojawiła się w ich życiu niczym duch z przeszłości, podjęła decyzję
12:14Nie mogła dłużej znieść tej złotej klatki, tej atmosfery podejrzeń i niedomówień, a przede wszystkim – przenikliwego, lodowatego spojrzenia Úrsuli
12:26Czekała na odpowiedni moment. Gdy poranna krzątanina była w pełni, a służba zajęta była przygotowywaniem śniadania, wymknęła się ze swojego pokoju
12:38Poruszała się bezszelestnie, jak cień. W dłoni ściskała mały tobołek z kilkoma rzeczami osobistymi
12:47Jej serce waliło jak oszalałe, a każdy krok był ryzykowną grą. Minęła niezauważona drzwi do kuchni, a potem, korzystając z chwili nieuwagi portiera, wyszła na ulicę
13:01Wolność. Chłodne powietrze uderzyło ją w twarz, przynosząc uczucie oszałamiającej ulgi
13:09Ale zaraz potem pojawił się strach. Była sama w obcym mieście, bez pieniędzy, bez planu
13:17Wiedziała tylko jedno: musiała uciec. Uciec od Úrsuli, od Samuela, od przeszłości, która deptała jej po piętach
13:28Ale nie wiedziała, że uciekając, wpada wprost w inną, znacznie bardziej skomplikowaną pułapkę
13:37Jej zniknięcie odkryto dopiero po godzinie, gdy Blanca, zaniepokojona nieobecnością siostry na śniadaniu, poszła do jej pokoju
13:47Puste łóżko i otwarta szafa nie pozostawiały złudzeń. Panika ścisnęła jej serce.– Olgi nie ma! – jej krzyk zaalarmował cały dom
13:58Samuel przybiegł natychmiast, a za nim, z nieodgadnionym wyrazem twarzy, podążała Úrsula
14:07– Co to znaczy, że jej nie ma? – zapytał Samuel, starając się zachować spokój. – Może wyszła na spacer?
14:16– Bez słowa? Bez płaszcza? Samuelu, ona uciekła! – głos Blanki drżał. – Musimy jej szukać!
14:25Úrsula położyła dłoń na ramieniu syna. – Spokojnie, Samuelu. Nie ma powodu do paniki
14:34Olga jest dorosła. Z pewnością sobie poradzi. Może po prostu potrzebowała chwili samotności
14:43Ale jej słowa brzmiały fałszywie. W jej oczach czaił się dziwny, niemal triumfujący błysk
14:51Blanca to zauważyła i poczuła dreszcz przerażenia. Czy to możliwe, że Úrsula maczała w tym palce? Czy to ona zmusiła Olgę do ucieczki? Pytania kłębiły się w jej głowie, ale nie miała odwagi wypowiedzieć ich na głos
15:07Zamiast tego, poczuła narastającą falę bezsilności i strachu o los siostry, za którą czuła się odpowiedzialna
15:17W domu rodziny Palaciosów atmosfera była napięta, ale z zupełnie innych powodów. Antoñito, wieczny lekkoduch i marzyciel, od kilku dni chodził jak struty
15:23Jego ojciec, don Ramón, człowiek twardo stąpający po ziemi i ceniący nade wszystko pracę i solidność, zaproponował mu posadę handlowca w jednej ze swoich firm
15:30Dla Ramóna była to szansa, by syn w końcu się ustatkował i nauczył odpowiedzialności
15:43Dla Antoñita była to wizja piekła na ziemi.Wiedział, że nie może dłużej unikać konfrontacji
15:51Zebrał w sobie całą odwagę i zapukał do gabinetu ojca. Ramón siedział za masywnym biurkiem, pogrążony w lekturze jakichś dokumentów
16:00Podniósł wzrok znad okularów.– Wejdź, synu. Chciałeś ze mną rozmawiać?.– Tak, ojcze
16:11O tej pracy – zaczął Antoñito, starając się, by jego głos brzmiał pewnie. – Doceniam twoją propozycję
16:20Naprawdę. Ale ja. ja się do tego nie nadaję. Nie jestem handlowcem. Jestem wynalazcą, marzycielem! Zmuszanie mnie do sprzedawania
16:29czegokolwiek, to jak zamykanie ptaka w klatce. Zwiędnę, ojcze. Uschnę z nudów i frustracji
16:40Ramón zdjął okulary i odłożył je na biurko. Spojrzał na syna z dziwnym, niemal rozbawionym wyrazem twarzy
16:49– O jakiej pracy ty mówisz, Antoñito?.Antoñito zbaraniał. – No. o tej posadzie handlowca
16:58Twoja siostra. to znaczy moja siostra, Trini. mówiła, że masz dla mnie taką propozycję
17:06I że bardzo nalegasz.Ramón roześmiał się głośno, co rzadko mu się zdarzało. – Trini? Ach, ta moja żona! Antoñito, ja nigdy nie zamierzałem proponować ci takiej pracy
17:15Znam cię lepiej, niż myślisz. Wiem, że byłbyś najgorszym handlowcem w całej Hiszpanii
17:29Antoñito stał jak wryty, a w jego głowie powoli składały się elementy układanki. Trini, jego ukochana siostra, zmanipulowała go
17:37Prawdopodobnie chciała go w ten sposób zmusić do działania, do znalezienia sobie jakiegokolwiek zajęcia, ale jej metoda była co najmniej dyskusyjna
17:48Poczuł mieszaninę ulgi i irytacji.– To znaczy. że nie muszę? – upewnił się.– Oczywiście, że nie – potwierdził Ramón
17:59– Ale to nie zmienia faktu, że musisz coś ze sobą zrobić. Twoje wynalazki są. interesujące, ale na razie nie przynoszą żadnych dochodów
18:10Pomyśl o tym, synu. Masz talent, ale brakuje ci dyscypliny. A teraz wybacz, ale mam pracę
18:21Antoñito wyszedł z gabinetu oszołomiony. Z jednej strony cieszył się, że uniknął losu handlowca
18:30Z drugiej strony czuł się jak pionek w grze, której zasad do końca nie rozumiał. Musiał poważnie porozmawiać z Trini
18:39Ta kobieta, przy całej swojej dobroci, miała skłonności do intryg godnych kardynała Richelieu
18:49Tego dnia na ulicy Akacjowej miało dojść do jeszcze jednego, najważniejszego starcia
18:58Diego Alday, dręczony niepokojem o Blancę, nie mógł dłużej znieść myśli, że jest ona uwięziona w domu z Úrsulą i Samuelem
19:06Jego miłość do niej była siłą napędową, która kazała mu ryzykować wszystko. Wiedział, że Samuel jest jego bratem, a Blanca jego żoną, ale uczucie, które ich łączyło, było silniejsze niż jakiekolwiek konwenanse czy więzy krwi
19:17Zobaczył ją, gdy wychodziła z rezydencji, prawdopodobnie udając się na spacer. Jej twarz była blada, a pod oczami malowały się ciemne cienie
19:34Wyglądała krucho, jak porcelanowa lalka, która może się rozpaść przy najmniejszym dotyku
19:46Dogonił ją i chwycił delikatnie za ramię.– Blanca, musimy porozmawiać.Obróciła się, a w jej oczach zobaczył strach
19:54– Diego, proszę. Nie tutaj. Ktoś może nas zobaczyć.– Nie obchodzi mnie to! – jego głos był napięty z emocji
20:04– Nie mogę patrzeć, jak marnujesz się w tym domu. Wiesz, kim jest Úrsula. Wiesz, do czego jest zdolna
20:14Musisz stamtąd odejść. Ucieknij ze mną, Blanco. Zaczniemy wszystko od nowa, gdzieś daleko
20:23Jego słowa były jak balsam dla jej zbolałej duszy. Przez chwilę pozwoliła sobie na marzenie
20:32Wyobraziła sobie życie z Diego, z dala od intryg, kłamstw i nienawiści. Życie pełne miłości i spokoju
20:40Ale zaraz potem rzeczywistość uderzyła ją z całą siłą.– Nie mogę, Diego – szepnęła, a jej głos załamał się
20:50Cofnęła się o krok, tworząc między nimi dystans. – Jestem żoną Samuela. Złożyłam przysięgę
21:00Jestem mu to winna.– Winnna? – Diego niemal krzyknął. – Po tym wszystkim, co się stało? Po tym, jak próbował cię oszukać? Blanco, to nie jest lojalność, to jest więzienie! On cię nie kocha, on cię posiada! A Úrsula
21:09ona cię zniszczy.– Samuel to mój mąż – powtórzyła uparcie, jakby próbowała przekonać samą siebie
21:26– A Úrsula to jego matka. Muszę nauczyć się z nimi żyć. To mój obowiązek. Proszę, Diego, nie utrudniaj mi tego
21:35Jeśli naprawdę mnie kochasz, zostaw mnie w spokoju.Każde jej słowo było dla niego ciosem
21:45Widział w jej oczach miłość, ale widział też mur, który wokół siebie zbudowała. Mur z poczucia obowiązku, strachu i winy
21:53Wiedział, że tego dnia go nie przebije.– Blanco. – zaczął, ale ona odwróciła się i niemal pobiegła z powrotem w stronę domu, zostawiając go samego na środku ulicy, ze złamanym sercem i poczuciem całkowitej bezsilności
22:04Gdy Blanca wpadła z powrotem do rezydencji, z trudem łapiąc oddech, natknęła się w holu na Úrsulę
22:20Starsza kobieta patrzyła na nią z lodowatym, przenikliwym spojrzeniem, jakby wiedziała dokładnie, gdzie była i z kim rozmawiała
22:29– Widzę, że spacer był bardzo. ożywczy – powiedziała Úrsula jadowitym tonem. – Twoje policzki zarumieniły się, droga synowo
22:39Czyżbyś spotkała kogoś znajomego?.Blanca poczuła, że krew odpływa jej z twarzy. – Ja
22:50chciałam tylko zaczerpnąć świeżego powietrza.– Oczywiście – uśmiech Úrsuli był pozbawiony jakiejkolwiek radości
22:58– Ale powinnaś bardziej uważać. W twoim stanie emocje nie są wskazane. Zwłaszcza te
23:07zakazane. Samuel tak bardzo się o ciebie martwi. Byłoby szkoda, gdyby dowiedział się, że jego troska idzie na marne
23:15Że za jego plecami spotykasz się z jego bratem.Słowa Úrsuli były jak trucizna. Każde z nich trafiało w najczulszy punkt
23:25Blanca poczuła nagłe zawroty głowy. Pokój zaczął wirować, a głos teściowej dobiegał jakby zza grubej ściany
23:35– Nie wiem, o czym pani mówi – szepnęła, opierając się o ścianę.– Och, doskonale wiesz, o czym mówię – syknęła Úrsula, podchodząc bliżej
23:45Jej twarz wykrzywił grymas pogardy. – Myślisz, że jestem ślepa? Widzę, jak na siebie patrzycie
23:57Widzę tę waszą chorą, grzeszną miłość. Ale pamiętaj, dziewczyno. Jesteś żoną Samuela
24:06Należysz do niego. I dopóki ja tu jestem, nie pozwolę, byś zniszczyła życie moim synom
24:15Rozumiesz?.Blanca próbowała odpowiedzieć, ale nie mogła wydobyć z siebie głosu. Czuła narastający ucisk w klatce piersiowej
24:23Ciemne plamy zaczęły tańczyć jej przed oczami. Widziała triumfującą twarz Úrsuli, która zdawała się rosnąć i wypełniać całe jej pole widzenia
24:34A potem wszystko zniknęło. Nogi się pod nią ugięły i z cichym jękiem osunęła się na podłogę, tracąc przytomność
24:45Przez chwilę w holu panowała absolutna cisza. Úrsula stała nad nieprzytomną Blancą, a na jej twarzy malowało się zdumienie, które szybko ustąpiło miejsca zimnej, wyrachowanej satysfakcji
24:55Chaos, który tego dnia tlił się pod powierzchnią uporządkowanego życia na Akacjowej, właśnie eksplodował w samym sercu domu Aldayów
25:09A jego konsekwencje miały wkrótce dotknąć wszystkich. Dzień, który zaczął się od plotek i desperackich próśb, kończył się dramatem, który na zawsze mógł zmienić losy bohaterów tej opowieści