
Akacjowa 38 Odcinek 740: Diego dopada Olgę! Czy to ona ukradła królewską tiarę?.W 740 odcinku “Akacjowej 38” emocje sięgają zenitu, a intrygi stają się coraz bardziej zawiłe! Cała dzielnica żyje zuchwałą kradzieżą królewskiej tiary
0:30Urszula i Samuel prowadzą desperackie poszukiwania, ale to Diego jest o krok od rozwiązania zagadki
0:39Jego podejrzenia padają na Olgę, a ich konfrontacja na ulicy może zakończyć się aresztowaniem! Czy to ona jest winna?
0:49Tymczasem Blanca skrywa mroczny sekret, który może zniszczyć jej przyszłość z Samuelem – ma poważne wątpliwości co do tego, kto jest ojcem jej dziecka! Czy odważy się wyznać prawdę? W sercach bohaterów rodzą się nowe namiętności: Simón dokonuje ostatecznego wyboru i zrywa z Elvirą dla Adeli
1:10Na Akacjowej wrze od plotek o zniknięciu tiary, publicznym pocałunku Lolity i Antoñito oraz groźbach Diego, które mogą zdemaskować prawdziwą tożsamość Olgi
1:23Przygotuj się na odcinek pełen napięcia, zwrotów akcji i pytań, które nie pozwolą ci zasnąć!
1:32Ciężkie, aksamitne zasłony w rezydencji Alday nie były w stanie powstrzymać natarczywego światła poranka, które wdzierało się do środka, malując na drogich dywanach złote pasy
1:45Światło to jednak nie przynosiło pocieszenia, a jedynie podkreślało chłód i napięcie, które zawisły w powietrzy niczym niewidzialna mgła
1:56W sercu tego zamętu stał Samuel Alday, którego twarz, zwykle oazą spokoju i opanowania, teraz była maską udręki
2:07Jego oczy, podkrążone i niespokojne, błądziły po pustym miejscu na atłasowej poduszce, gdzie jeszcze niedawno spoczywała królewska tiara – symbol nie tylko bogactwa, ale i obietnicy, przyszłości, honoru rodu
2:23Zniknęła. Rozpłynęła się w mroku nocy, pozostawiając po sobie jedynie pustkę i palące poczucie zdrady
2:32Obok niego, niczym posąg wykuty z lodu i determinacji, stała Urszula Dicenta. Jej postawa emanowała fałszywym spokojem, a w jej oczach, tych dwóch obsydianowych jeziorach, tlił się ogień chłodnej kalkulacji
2:48Każde słowo, które wypowiadała, było starannie odmierzone, niczym kropla trucizny dodawana do wina
2:57„Musimy działać systematycznie, Samuelu” – powiedziała cichym, ale stanowczym głosem, kładąc dłoń na jego ramieniu
3:07Jej dotyk był zimny, pozbawiony krztyny prawdziwego współczucia. Był to gest władzy, nie pocieszenia
3:16„Panika jest naszym wrogiem. Złodziej, kimkolwiek jest, liczy na nasz chaos. Nie możemy dać mu tej satysfakcji”
3:26Samuel potarł czoło, czując pulsujący ból w skroniach. „Systematycznie? Urszulo, skradziono nam bezcenny klejnot! To nie jest zwykła kradzież, to policzek wymierzony naszej rodzinie
3:40Każda minuta zwłoki oddala nas od odzyskania tiary”.„Właśnie dlatego potrzebujemy planu” – odparła, a jej głos nabrał twardości stali
3:51Przeszła do stołu, na którym rozłożone były plany domu i spis służby. Jej palec, długi i smukły, przesuwał się po nazwiskach
4:02„Zaczniemy od służby. Każdy zostanie przesłuchany. Delikatnie, rzecz jasna, ale stanowczo
4:11Musimy sprawdzić ich alibi, wybadać nastroje. Ktoś musiał coś widzieć, coś słyszeć
4:19Taka kradzież wymagała wiedzy o domu, o naszych zwyczajach”.Samuel skinął głową, czepiając się jej logiki jak tonący brzytwy
4:29W tej chwili Urszula była jego jedyną opoką, jedyną osobą, która zdawała się panować nad sytuacją
4:38Nie dostrzegał, że to ona była reżyserem tego chaosu, pociągającą za sznurki marionetki, którą sam się stawał
4:48Koordynowali poszukiwania, ale tak naprawdę to ona dyrygowała całą orkiestrą. Wydawała polecenia, sugerowała kolejne kroki, a Samuel, pogrążony w rozpaczy i wściekłości, podążał za nią bezwiednie
5:04Był przekonany, że walczą ramię w ramię z niewidzialnym wrogiem, podczas gdy prawdziwe zagrożenie stało tuż obok, oferując mu kielich pełen jadu pod pozorem pomocy
5:16Każde jej słowo było siecią, a on z każdym ruchem coraz bardziej się w nią zaplątywał
5:24W tym samym czasie, w innej części miasta, Diego Alday prowadził własne, ciche śledztwo
5:33Jego instynkt, wyostrzony przez lata walki o przetrwanie i bolesne doświadczenia, krzyczał jedno imię: Olga
5:43Nie miał dowodów, jedynie przeczucie – zimne i ciężkie jak kamień w żołądku. Wiedział, do czego zdolna jest ta kobieta
5:53Znał jej mrok, jej desperację i głód zemsty, który płonął w jej duszy. Była jak zranione zwierzę, nieprzewidywalna i śmiertelnie niebezpieczna
6:05Kradzież tiary nosiła jej znamiona – była zuchwała, precyzyjna i uderzała w samo serce rodziny Alday, w Samuela
6:15Diego przemierzał brukowane uliczki dzielnicy, gdzie cienie tańczyły na murach, a powietrze pachniało wilgocią i biedą
6:25Jego myśli krążyły wokół Olgi. Pamiętał jej oczy – kiedyś pełne światła, teraz zgaszone przez ból i nienawiść
6:35Pamiętał jej dotyk, jej śmiech, a potem krzyk i łzy. To on, Diego, był częścią jej tragedii
6:44I Urszula. Wiedział, że klucz do wszystkiego leży w przeszłości, w mrocznych sekretach, które Urszula tak starannie ukrywała
6:54„Znajdę cię, Olgo” – mruknął do siebie, a jego głos był twardy jak granit. „I dowiem się prawdy, nawet jeśli będę musiał spalić ten świat do gołej ziemi”
7:06Nie wiedział, że jego poszukiwania wkrótce dobiegną końca, a konfrontacja, która go czekała, wstrząśnie fundamentami ich wszystkich
7:17W małym, schludnym mieszkaniu Adeli, powietrze drżało od niewypowiedzianych słów. Simón Gayarre stał przed nią, a jego serce biło tak mocno, że obawiał się, iż Adela je usłyszy
7:31Patrzył na jej twarz, na delikatny zarys ust, na ciepło w jej oczach, i wiedział, że podjął jedyną słuszną decyzję
7:41Musiał przeciąć węzeł, który tak długo go dusił.„Adelo” – zaczął, a jego głos był nieco ochrypły z emocji
7:51„Muszę ci coś powiedzieć. Coś, co powinienem był powiedzieć już dawno temu”.Adela czekała w milczeniu, jej dłonie lekko drżały
8:02Bała się tego, co usłyszy, a jednocześnie pragnęła tego całą duszą.„Byłem dzisiaj u Elviry” – kontynuował Simón, patrząc jej prosto w oczy, by widziała w nich tylko szczerość
8:15„Zakończyłem to. Na zawsze. Powiedziałem jej, że nie możemy być razem. Że moje serce należy do kogoś innego”
8:25Przerwał na chwilę, biorąc jej dłonie w swoje. Były ciepłe i delikatne. „Powiedziałem jej, że moje serce należy do ciebie, Adelo
8:36I tylko do ciebie”.Łza spłynęła po policzku Adeli, ale była to łza ulgi, łza szczęścia, które tak długo wydawało się nieosiągalne
8:47„Simón… Czy ty mówisz poważnie? Po tym wszystkim?”.„Nigdy nie byłem bardziej poważny” – odparł z mocą
8:56„Wiem, że cię skrzywdziłem. Moje wahanie, mój strach… pozwoliłem, by przeszłość trzymała mnie w kleszczach
9:06Ale to koniec. Elvira jest częścią mojego życia, która musi zostać zamknięta. To ty jesteś moją teraźniejszością i moją przyszłością, jeśli tylko zechcesz mnie przyjąć”
9:19„Och, Simón…” – wyszeptała, rzucając mu się na szyję. Objęła go mocno, jakby chciała mieć pewność, że jest prawdziwy, że to nie sen, z którego zaraz się obudzi
9:32„Tak długo na to czekałam. Tak bardzo się bałam, że ją wybierzesz”.„Nie ma już jej
9:41Jesteśmy tylko my” – szepnął, chowając twarz w jej włosach, które pachniały lawendą i domem
9:50Stali tak przez długą chwilę, w ciszy przerywanej jedynie biciem ich serc. Była to chwila czystej, doskonałej prawdy
10:00Moment, w którym dwie dusze odnalazły swoją przystań. Simón wiedział, że droga przed nimi nie będzie łatwa
10:09Pułkownik Valverde nie zapomni mu tej zniewagi. Ale patrząc na Adelę, wiedział, że dla niej jest gotów stawić czoła każdej burzy
10:20Tymczasem w rezydencji Valverde panowała lodowata atmosfera. Pułkownik, człowiek, dla którego honor był wszystkim, czuł się upokorzony
10:31Jego córka, jego Elvira, została odrzucona przez lokaja. To było nie do pomyślenia
10:39Jego gniew był cichy, ale przez to jeszcze bardziej przerażający.„Zamierzam na zawsze zapomnieć o tym lokaju” – oświadczył chłodno, zwracając się do Marii Luisy i swojego ojca, którzy siedzieli w salonie, nie śmiąc się odezwać
10:55Jego głos był ostry jak brzytwa. „Dla nas, dla tego domu, Simón Gayarre przestał istnieć
11:04Każdy, kto wymówi jego imię w mojej obecności, stanie się moim wrogiem. Czy to jasne?”
11:12Maria Luisa przełknęła ślinę i skinęła głową. Wiedziała, że to nie jest koniec. To była deklaracja wojny
11:22Pułkownik Valverde nigdy nie zapominał i nigdy nie wybaczał. Simón i Adela odnaleźli swoje szczęście, ale nad ich głowami zaczęły się zbierać czarne chmury
11:34W zaciszu sypialni, z dala od zgiełku poszukiwań i oskarżeń, Blanca Alday toczyła własną, cichą bitwę
11:44Jej złe samopoczucie, które Samuel przypisywał napięciu związanemu z kradzieżą, miało znacznie głębsze i bardziej przerażające źródło
11:55Siedziała na skraju łóżka, a jej dłoń spoczywała na brzuchu, gdzie rosło nowe życie
12:03Życie, które powinno być powodem do radości, a stało się źródłem jej największego lęku
12:11Do pokoju weszła Leonor, jej przyjaciółka, jedyna osoba na świecie, której mogła zaufać
12:20Widząc bladą twarz i nieobecne spojrzenie Blanki, od razu wiedziała, że dzieje się coś złego
12:29„Blanco, co się dzieje?” – zapytała cicho, siadając obok niej. „Wyglądasz, jakbyś zobaczyła ducha
12:38To przez tę kradzież?”.Blanca potrząsnęła głową, a z jej oczu popłynęły łzy. „Och, Leonor… gdyby to było tylko to
12:48To coś o wiele gorszego”. Wzięła głęboki oddech, zbierając siły, by wypowiedzieć na głos prawdę, która ją zatruwała
12:58„Jestem w ciąży”.Leonor otworzyła szeroko oczy, a na jej twarzy pojawił się uśmiech
13:06„Ależ to wspaniała wiadomość! Samuel będzie wniebowzięty! Dlaczego płaczesz?”.Uśmiech Leonor zgasł, gdy zobaczyła wyraz czystej agonii na twarzy przyjaciółki
13:19„Bo ja… ja nie wiem, czy to dziecko Samuela” – wyszeptała Blanca, a słowa te paliły ją w gardle
13:28„Leonor, ja… byłam z Diego. Zanim wróciłam do Samuela, zanim to wszystko się stało… spędziliśmy razem noc
13:38Jedną noc. A teraz… teraz nie wiem”.Pokój wypełniła ciężka cisza. Leonor objęła drżącą Blankę ramieniem
13:48Rozumiała teraz ogrom jej dramatu. Dziecko, które nosiła, mogło być owocem miłości do jednego brata, podczas gdy była żoną drugiego
13:59Była uwięziona w pułapce bez wyjścia.„Samuel nic nie wie” – kontynuowała Blanca zduszonym głosem
14:08„Jest taki dobry, taki troskliwy. Przypisuje moje mdłości i zmęczenie stresowi. A ja… ja go okłamuję każdego dnia, z każdym oddechem
14:20Co ja mam zrobić, Leonor? Co ja mam zrobić? Jeśli to dziecko Diego, mój świat się zawali
14:29Samuel nigdy mi nie wybaczy. A Diego… on ma prawo wiedzieć. Ale jak mogę mu powiedzieć? Jak mogę zniszczyć to kruche szczęście, które zbudowaliśmy?”
14:41Leonor przytuliła ją mocniej. Nie miała łatwych odpowiedzi. Mogła jej ofiarować jedynie swoje wsparcie i milczenie
14:51„Cicho, cicho, moja droga. Nie jesteś sama. Znajdziemy jakieś wyjście. Musimy. Ale na razie nikt nie może się dowiedzieć
15:02To musi pozostać naszą tajemnicą”.Blanca płakała w ramionach przyjaciółki, a jej łzy były mieszanką strachu, winy i bezbrzeżnej miłości do dziecka, którego ojcostwo było przekleństwem
15:16Na zewnątrz Samuel Alday gorączkowo szukał skradzionej tiary, nieświadomy, że prawdziwy skarb – i prawdziwa bomba zegarowa – znajdował się tuż obok, w sercu jego żony
15:29Ulica Akacjowa tętniła życiem, a życie to było podsycane plotkami. Każdy skrawek informacji, każda zasłyszana rozmowa, każdy podejrzliwy gest stawał się paliwem dla sąsiedzkiej machiny spekulacji
15:44Zniknięcie królewskiej tiary z domu Alday było tematem numer jeden. Panie, spotykając się w ciastkarni „La Deliciosa” lub spacerując po ulicy, snuły najbardziej fantastyczne teorie
15:58„Mówię wam, to musiał być ktoś z wewnątrz!” – perorowała Susana, poprawiając swój nienaganny kapelusz
16:07„Nikt obcy nie wszedłby do rezydencji niezauważony. To ktoś ze służby, na pewno. Ludzie prości nie mają moralności, gdy w grę wchodzą takie pieniądze”
16:19Celia, zawsze bardziej powściągliwa, próbowała studzić emocje. „Nie możemy tak łatwo osądzać, Susano
16:28To straszne oskarżenie. Pomyślmy o tych biednych ludziach, którzy teraz żyją w strachu przed niesłusznym posądzeniem”
16:38Ale oliwy do ognia dolał kolejny, jeszcze bardziej soczysty skandal. Lolita, służąca z domu Palacios, i paniczyk Antoñito, zostali przyłapani na publicznym pocałunku! Widok ten był tak szokujący, tak wyłamujący się ze wszelkich konwenansów, że na chwilę przyćmił nawet sprawę tiary
16:59„Widziałaś to na własne oczy, Trini?” – dopytywała się Rosina, a jej oczy błyszczały z podniecenia
17:08Trini, rozbawiona całą sytuacją, wachlowała się energicznie. „Jak Boga kocham! Stali tam, na środku ulicy, i całowali się, jakby świat poza nimi nie istniał
17:22Antoñito wyglądał na kompletnie zakochanego, a Lolita… cóż, Lolita wyglądała na Lolitę
17:31Trochę przerażona, trochę zachwycona”.Ta wiadomość rozprzestrzeniła się po Akacjowej z prędkością pożaru
17:40Romans panicza ze służącą – to było coś, co mogło zapewnić temat do rozmów na długie tygodnie
17:49Jednak w cieniu tych dwóch wielkich skandali, rozgrywał się jeszcze jeden, o którym wiedziało niewielu, ale którego konsekwencje mogły być najbardziej dramatyczne
18:01Kilka osób było świadkami ostrej wymiany zdań między Diego Alday a Urszulą Dicenta
18:09Słowa, które padły, były ciche, ale ich treść – mrożąca krew w żyłach. Diego, z twarzą ściągniętą gniewem, zagroził Urszuli, że wyjawi wszystkim, kim naprawdę jest tajemnicza Olga
18:24„Przestań się nią bawić, Urszulo” – syknął, gdy spotkali się w zaułku. „Wiem, że za tym stoisz
18:33Wiem, że używasz jej do swoich brudnych gier. Jeśli stanie jej się krzywda, jeśli choćby włos spadnie jej z głowy, przysięgam, że powiem Samuelowi i całemu światu o jej pochodzeniu
18:47Powiem im, że Olga to Blanca Dicenta, twoja zaginiona córka!”.Urszula pobladła, a jej zimny spokój na chwilę zniknął, zastąpiony przez błysk czystego strachu
19:00Diego uderzył w jej jedyny czuły punkt. Tajemnica Olgi była jej polisą ubezpieczeniową i największą słabością
19:10Chwyciła go za ramię, a jej palce wbiły się w jego płaszcz jak szpony.„Nie waż się” – wysyczała, a w jej głosie słychać było jadowitą groźbę
19:21„Nie wiesz, z kim zadzierasz, Diego. Zniszczę cię. Zniszczę was wszystkich”.Odepchnął jej rękę z odrazą
19:30„To ty się pilnuj, Urszulo. Twoje imperium kłamstw zaczyna się walić”.Odszedł, zostawiając ją samą w cieniu
19:40Urszula stała nieruchomo, a jej umysł pracował na najwyższych obrotach. Diego stał się niebezpieczny
19:49Zbyt niebezpieczny. Musiała go uciszyć. I musiała znaleźć Olgę, zanim on to zrobi
19:57Gra weszła w decydującą fazę.W domu państwa Hidalgo-Rubio panowało radosne poruszenie, które ostro kontrastowało z ponurą atmosferą u sąsiadów
20:09Rosina, promieniejąca i pełna energii, postanowiła, że nadszedł czas, aby oficjalnie podzielić się ze światem swoją cudowną nowiną
20:20„Liberto, kochanie, musimy zorganizować przyjęcie!” – ogłosiła, klaszcząc w dłonie
20:28„Wydamy eleganckie przyjęcie, na którym ogłosimy wszystkim, że nasza rodzina się powiększy!”
20:36Liberto uśmiechnął się z czułością. Uwielbiał entuzjazm swojej żony, nawet jeśli czasami był on nieco… spóźniony
20:46„Moja droga, czy jesteś pewna, że to będzie dla kogoś niespodzianka? Mam wrażenie, że cała dzielnica już o tym wie
20:56Sposób, w jaki na ciebie patrzą, te uśmiechy, te szepty…”.„Nonsens!” – prychnęła Rosina, choć lekki rumieniec pojawił się na jej policzkach
21:07„To tylko domysły. Chcę, żeby usłyszeli to od nas. Oficjalnie. To musi być wyjątkowy wieczór
21:16Zaprosimy wszystkich. Będzie szampan… Oczywiście dla gości, ja będę pić tylko wodę z cytryną
21:25Będą wykwintne przekąski i muzyka. Chcę, żeby to było wydarzenie sezonu!”.I tak ruszyły przygotowania
21:35Rosina z zapałem godnym Napoleona planującego bitwę, wydawała polecenia, zamawiała kwiaty, układała menu
21:45Była w swoim żywiole. Liberto z pobłażliwym uśmiechem przyglądał się jej działaniom, szczęśliwy, że widzi ją tak radosną
21:55Nie miało znaczenia, że ich „sekret” był najgorzej strzeżoną tajemnicą na Akacjowej 38
22:04Liczyła się celebracja życia, miłości i nowego początku, który ich czekał.Zupełnie inny, mniej chwalebny plan, legł w gruzach na poddaszu
22:16Servando, portier o wielkim sercu i jeszcze większej skłonności do wpadania w tarapaty, musiał przyznać się do porażki
22:26Jego misterny plan „uwodzenia” Juany, mający na celu wygranie jakiegoś absurdalnego zakładu, wymknął mu się spod kontroli w sposób spektakularny
22:38Zamiast zdobyć jej względy, stał się obiektem jej rosnącej irytacji i, co gorsza, pośmiewiskiem reszty służby
22:48To Fabiana, matrona poddasza, ostatecznie postawiła sprawę na ostrzu noża. Znalazła go, gdy z żałosną miną próbował ułożyć sonet miłosny, skreślając co drugie słowo
23:02„Servando, na litość boską, skończ już tę szopkę” – powiedziała stanowczym, ale nie pozbawionym współczucia tonem
23:12„Wyglądasz jak kogut próbujący zalecać się do orła. Juana to porządna kobieta, a ty robisz z siebie i z niej błazna”
23:22„Ale Fabiano, ja muszę…” – zaczął, ale przerwała mu gestem ręki.„Nic nie musisz. Musisz tylko przestać
23:32Czasami największą odwagą jest przyznać się do błędu i wycofać z honorem. O ile jeszcze jakiś honor ci pozostał” – dodała z lekkim przekąsem
23:44Servando westchnął ciężko. Wiedział, że miała rację. Jego romantyczne podboje zakończyły się sromotną klęską
23:54Podarł kartkę z nieudanym wierszem i postanowił zakończyć farsę. Przynajmniej próbował
24:02Nikt nie mógł mu zarzucić braku zaangażowania, nawet jeśli efekty były katastrofalne
24:10Z godnością (lub tym, co z niej zostało) udał się na poszukiwanie Juany, by złożyć oficjalną kapitulację
24:20Mrok powoli spowijał miasto, a latarnie gazowe zapalały się jedna po drugiej, rzucając na bruk drżące plamy światła
24:30Diego Alday nie ustawał w poszukiwaniach. Coś ciągnęło go w stronę zaułków i bocznych uliczek, tam, gdzie miasto pokazywało swoje prawdziwe, mniej piękne oblicze
24:44I wtedy ją zobaczył.Olga stała w cieniu pod arkadami, otulona znoszonym płaszczem, jakby chciała wtopić się w mur
24:54Jej twarz była szczuplejsza niż ją zapamiętał, a w oczach czaił się niepokój, lęk schwytanego zwierzęcia
25:03Rozglądała się nerwowo, jakby na kogoś czekała lub przed kimś uciekała.Serce Diego zabiło mocniej
25:12Podszedł do niej powoli, nie chcąc jej spłoszyć.„Olga” – powiedział cicho.Na dźwięk jego głosu drgnęła i odwróciła się gwałtownie
25:23Przez chwilę w jej oczach pojawił się błysk paniki, ale zaraz potem zastąpiła go zimna, wyzywająca maska
25:32„Czego chcesz, Diego?” – zapytała ostro.„Porozmawiać. Tylko porozmawiać” – odparł, starając się, by jego głos brzmiał łagodnie
25:43„Szukałem cię”.„Po co? Żeby znowu prawić mi kazania? Żeby mówić, co powinnam, a czego nie powinnam robić?” – w jej głosie była gorycz
25:54„Nie. Chcę wiedzieć, dlaczego to zrobiłaś”. Podszedł bliżej, tak że dzielił ich tylko krok
26:02Wpatrywał się w jej twarz, szukając prawdy. „Tiara, Olgo. Wiem, że to ty ją zabrałaś
26:11Powiedz mi dlaczego”.Zaśmiała się krótko, ale w tym śmiechu nie było wesołości. „Nie masz żadnych dowodów
26:20To tylko twoje podejrzenia”.„Nie potrzebuję dowodów. Znam cię. Znam ból, który w tobie siedzi
26:29I wiem, że jesteś zdolna do wszystkiego, byle tylko zranić Samuela. Byle tylko zranić Urszulę”
26:38Zatrzymał ją, delikatnie chwytając za ramię, gdy próbowała odejść. Spojrzał jej głęboko w oczy, a jego spojrzenie było pełne bólu i zrozumienia
26:50„Olgo, proszę. Nie idź tą drogą. Zemsta cię zniszczy. Pozwól mi sobie pomóc”.Jej maska pękła
26:59Na ułamek sekundy w jej oczach pojawiło się dawne światło – zagubionej, skrzywdzonej dziewczyny, która kiedyś mu ufała
27:09Łza spłynęła jej po policzku.„Jest już za późno na pomoc, Diego” – wyszeptała. „Nie rozumiesz
27:18Tego nie da się już odwrócić”.Czy to było przyznanie się do winy? Czy to ona, Olga, córka Urszuli, zaginiona siostra Blanki, była złodziejką, która wstrząsnęła posadami Akacjowej 38? Diego trzymał ją za ramię, czując, jak drży
27:36Patrzył na jej udręczoną twarz i wiedział, że odpowiedź na to pytanie jest tylko wierzchołkiem góry lodowej
27:45Prawdziwa tajemnica, mroczna i skomplikowana, wciąż czekała na odkrycie w labiryncie kłamstw i sekretów rodziny Alday i Dicenta
27:56Zatrzymując ją w tym ciemnym zaułku, Diego nie znalazł jeszcze rozwiązania zagadki, ale właśnie otworzył drzwi do kolejnego, jeszcze bardziej niebezpiecznego rozdziału ich wspólnej historii
28:10A nad ulicą Akacjową powoli zapadała noc, ciężka od niewypowiedzianych prawd i nieuchronnie zbliżającej się tragedii
28:20