
To miał być spokojny wypoczynek w gospodarstwie agroturystycznym położonym na terenie gminy Gołdap w województwie warmińsko-mazurskim. W maju ubiegłego roku przyjechała tam grupa przyjaciół z centralnej części kraju. Jednym z udostępnionych gościom miejsc była stodoła przystosowana do rekreacji. W jej wnętrzu, w zawieszonym hamaku, bawiły się dwie kilkuletnie dziewczynki.
W pewnej chwili doszło do dramatycznego zdarzenia. Jedna z pionowych belek konstrukcyjnych, do której przymocowany był hamak, przewróciła się i uderzyła pięcioletnie dziecko w głowę. Pomimo natychmiastowej reakcji osób przebywających na miejscu oraz późniejszej interwencji ratowników medycznych, życia dziewczynki nie udało się uratować. Zmarła na miejscu.
Do tragedii doszło w godzinach popołudniowych. Po przeniesieniu się do stodoły, która miała pełnić funkcję wypoczynkową, dzieci rozpoczęły zabawę w hamaku. Jak ustaliła prokuratura, elementy konstrukcyjne, na których był on zawieszony, nie zostały zamontowane w sposób prawidłowy. To właśnie wadliwe mocowanie doprowadziło do zawalenia się belki.
— Mimo podjętej reanimacji przez świadków zdarzenia, a następnie przez zespół ratownictwa medycznego, dziecka nie udało się uratować — poinformował prokurator Wojciech Piktel, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Suwałkach.
Zarzuty dla właściciela obiektu
Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Olecku, która przeprowadziła śledztwo. Ustalono, że za nieprawidłowy montaż belek odpowiedzialny był 41-letni właściciel gospodarstwa agroturystycznego. Mężczyzna usłyszał zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka oraz narażenia pozostałych uczestników wypoczynku na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Akt oskarżenia został skierowany do sądu. Mieszkańcowi gminy Gołdap grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.