
Miniony rok był dla Agnieszki Kaczorowskiej wyjątkowo intensywny i pełen zwrotów akcji. Podczas udziału w programie „Królowa przetrwania” nawiązała niespodziewaną znajomość z osobą pracującą przy realizacji show, co szybko zwróciło uwagę mediów. Był to jednak jedynie krótki epizod poprzedzający znacznie poważniejsze zmiany w jej życiu prywatnym.
Niedługo później tancerka zakończyła wieloletnie małżeństwo z Maciejem Pelą, a na horyzoncie niemal od razu pojawił się aktor Marcin Rogacewicz. Para trafiła razem do „Tańca z gwiazdami”, choć początkowo unikała jednoznacznych deklaracji. Wątpliwości rozwiały się dopiero wtedy, gdy na parkiecie padł publiczny pocałunek, który potwierdził krążące plotki.
Ich relacja od początku budziła skrajne emocje wśród widzów. Udział w programie zakończyli przed finałem, a po odpadnięciu nie kryli rozczarowania. Zachowanie pary po emisji odcinka zostało szeroko skomentowane, co tylko podsyciło medialną dyskusję wokół ich związku.
Po zakończeniu przygody z telewizyjnym show Kaczorowska skupiła się na własnych projektach. Razem z Rogacewiczem pracuje nad tanecznym spektaklem, z którym planują występy w różnych miastach. Równolegle tancerka intensywnie promuje własną markę perfum i coraz częściej udziela wywiadów, w których mówi nie tylko o pracy, ale i o życiu osobistym.
W jednym z ostatnich wystąpień, w podcaście „No Make-up” Małgorzaty Ohme, poruszyła temat społecznej presji wobec kobiet będących w trakcie rozwodu. Zwróciła uwagę, że krytyka związana z wchodzeniem w nowe relacje przed formalnym zakończeniem małżeństwa potrafi skutecznie blokować potrzebę bliskości i wsparcia.
Kaczorowska podkreśliła, że kobiety nie powinny bać się nowych uczuć, jeśli pojawiają się one w trudnym momencie życia. Jej zdaniem obecność drugiego człowieka – jako przyjaciela, partnera czy oparcia – może być siłą, a nie powodem do wstydu. To przesłanie stało się jednym z najmocniejszych akcentów jej ostatnich publicznych wypowiedzi.