
Tragedia wydarzyła się w niedzielę. Gdy pierwsze służby dotarły na ulicę Główną, budynek był już całkowicie spowity duszącym dymem. Z okien wydobywały się gęste, ciemne obłoki, choć ognia nie było widać. Źródłem zadymienia okazało się pomieszczenie kotłowni. Strażacy natychmiast przystąpili do przeszukiwania domu.
Nie było już ratunku. Kobiety zmarły we własnych łóżkach
W jednym z pokoi ratownicy natrafili na wstrząsający widok. W zadymionym wnętrzu znaleziono dwie kobiety leżące w łóżkach. Niestety żadna z nich nie wykazywała oznak życia. Przybyły na miejsce lekarz potwierdził zgon. Wszystko wskazuje na to, że ofiary zaczadziły się jeszcze przed przyjazdem służb. Wstępnie przypuszcza się, że do pożaru doszło podczas rozpalania pieca. Dokładne przyczyny tragedii wyjaśniają śledczy.
— Z naszych ustaleń wynika, że w domu przebywały wyłącznie te dwie osoby. Na ten moment wyjaśniane są wszystkie okoliczności zdarzenia, nie podajemy też szczegółowych informacji o wieku ofiar. Wiadomo jedynie, że były to najprawdopodobniej kobiety w podeszłym wieku — poinformowała w rozmowie z „Faktem” Justyna Jaśkiewicz z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.
Sześć jednostek na miejscu. Kolejna tragedia w regionie
W działaniach uczestniczyło sześć zastępów — strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Radomiu oraz druhowie ochotnicy z Bierwiec, Jedlińska i Zawad Nowych. Przed godziną 19 akcja wciąż trwała. Policja zabezpieczała teren, a czynności prowadzone są pod nadzorem prokuratora.
To już kolejny śmiertelny pożar w regionie w ostatnich dniach. W noc sylwestrową w mieszkaniu przy ulicy Cichej w Radomiu ogień pochłonął życie młodej kobiety, a dwie inne osoby trafiły wówczas do szpitala.