
Legenda polskiego jazzu, Michał Urbaniak, odszedł 20 grudnia 2025 roku w wieku 82 lat. Informacja o jego śmierci została przekazana za pośrednictwem mediów społecznościowych. Artystę pożegnała żona, Dorota Urbaniak, publikując niezwykle ciepłe i osobiste słowa. „Przeżywał życie i muzykę całym sobą” – napisała, wspominając męża, któremu przez ostatnie półtora roku towarzyszyła w zmaganiach z poważną chorobą.
Dla najbliższych święta Bożego Narodzenia były w tym roku wyjątkowo trudne. Na początku stycznia opublikowano nekrolog, w którym ujawniono szczegóły ceremonii pogrzebowej. Pożegnanie mistrza miało rangę państwową, co podkreśliło jego ogromne znaczenie dla polskiej kultury.
Uroczystości pogrzebowe Michała Urbaniaka odbyły się 7 stycznia 2026 roku na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Ceremonia rozpoczęła się przed godziną 13.00 w domu pogrzebowym, a następnie urna z prochami artysty została złożona w Alei Zasłużonych – miejscu zarezerwowanym dla najwybitniejszych postaci.
Środowisko artystyczne oraz fani od wielu dni przygotowywali się na ten moment. W internecie pojawiło się mnóstwo poruszających wpisów, w których podkreślano, że odszedł jeden z ostatnich gigantów jazzu, muzyk, który na zawsze odmienił jego brzmienie.
Wzruszający głos zabrała również córka artysty, Mika Urbaniak. Kilka godzin po ogłoszeniu smutnej wiadomości opublikowała wspólne zdjęcie z ojcem, opatrując je krótkim, pełnym miłości komentarzem: „Tato, kochamy Cię. Odpoczywaj w spokoju”. Ten wpis poruszył tysiące internautów.
Nie zabrakło także wspomnień o dramatycznych chwilach poprzedzających śmierć muzyka. Dorota Urbaniak opisała moment, w którym podczas codziennego spaceru jej mąż nagle stracił przytomność i trafił do szpitala. Jak wyznała, od tamtej chwili nic już nie było takie samo.
Podczas ceremonii pogrzebowej w sali żałobnej zgromadziło się wiele znanych postaci świata muzyki, wśród nich Urszula Dudziak, Mika Urbaniak oraz Krzesimir Dębski. Wystawiono barwne fotografie artysty, nietypową, kolorową urnę oraz tabliczkę z symbolicznym napisem: „Żył po swojemu”. Obok znalazły się także instrumenty, które definiowały jego życie – skrzypce i saksofon.
Michał Urbaniak odszedł, ale jego muzyka i legenda pozostaną żywe jeszcze przez długie lata.