
10-letni chłopiec uległ poważnemu wypadkowi podczas zimowej zabawy na osiedlowej górce w Bytowie. Dziecko zjeżdżało na dmuchanym „jabłku”, gdy niespodziewanie wpadło w bok przejeżdżającego samochodu. Do zdarzenia doszło na Placu Krofeya, w miejscu, które – jak podkreślają mieszkańcy – nie jest przystosowane do bezpiecznych zabaw na śniegu.
Stan chłopca wymagał natychmiastowej interwencji medycznej. Na miejsce wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który przetransportował poszkodowanego do szpitala.
Jak poinformowali bytowscy policjanci, autem marki Audi kierował 27-letni mężczyzna. Badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Kierowca tłumaczył, że nie zauważył dziecka zjeżdżającego z górki. Funkcjonariusze przeprowadzili oględziny miejsca wypadku i zabezpieczyli materiał dowodowy, by dokładnie ustalić przebieg zdarzenia.
Policja po raz kolejny zwraca się do rodziców i opiekunów z apelem o rozwagę. Mundurowi podkreślają, że nie każda górka nadaje się do zimowych zabaw. Zjazdy powinny odbywać się wyłącznie w miejscach oddalonych od ulic, zaparkowanych pojazdów, ogrodzeń czy innych potencjalnych zagrożeń.
Komentujący mieszkańcy Bytowa przyznają, że feralna górka znajduje się w pobliżu osiedlowych ulic, po których regularnie poruszają się samochody, co znacząco zwiększa ryzyko wypadków.
Niestety, to nie jedyny groźny incydent związany z zimową rozrywką. Tego samego dnia w miejscowości Stary Borowiec w Wielkopolsce doszło do wypadku podczas kuligu. W trakcie postoju ciągnika, do którego przyczepione były sanki, pojazd z nieustalonych przyczyn cofnął się i najechał na pierwsze z nich. W wyniku zdarzenia do szpitala trafiły 15-letnia dziewczynka oraz 45-letnia kobieta.
Policja apeluje o szczególną ostrożność i rozsądek podczas zimowych zabaw, przypominając, że chwila nieuwagi może doprowadzić do tragedii.