
Jak poinformowała w piątek 9 stycznia „Gazeta Wyborcza”, dramatyczne zdarzenia miały miejsce w połowie grudnia 2025 roku. Dnia 12 grudnia ciężarna kobieta została przyjęta do Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie na planowy, niewielki zabieg związany z ciążą. Była pierwszą pacjentką tego dnia. Procedurę przeprowadzono w sali wyposażonej w nowo uruchomiony sprzęt anestezjologiczny.
Po zakończeniu zabiegu pacjentce założono maskę, przez którą miała otrzymywać tlen. W krótkim czasie jej stan gwałtownie się pogorszył. Lekarze zdecydowali o natychmiastowym przewiezieniu nieprzytomnej kobiety na oddział intensywnej terapii szpitala MSWiA przy ul. Wołoskiej.
Dziennikarka „Gazety Wyborczej” Magdalena Roszkowska relacjonuje, że z informacji uzyskanych w MSWiA wynikało, iż od początku rokowania były bardzo złe. Według nieoficjalnych ustaleń, przyczyną dramatycznego pogorszenia stanu pacjentki mogło być podanie przez maskę nie tlenu, lecz innego gazu. Personel miał być przekonany, że pacjentka otrzymuje tlen, podczas gdy w rzeczywistości do instalacji podłączono inny środek.
Kobieta zmarła 23 grudnia, dzień przed Wigilią, po dziesięciu dniach walki o życie. Osierociła dwuletnie dziecko. Do tej pory nie ustalono jednoznacznie, jaki gaz mógł zostać podany. Specjaliści, z którymi rozmawiała redakcja, wskazują m.in. na podtlenek azotu, dwutlenek węgla, sprężone powietrze medyczne lub azot — substancje, które w niewłaściwych warunkach mogą prowadzić do ciężkiego niedotlenienia organizmu.
Kluczowe pytanie dotyczy tego, w jaki sposób doszło do podłączenia niewłaściwego gazu do aparatury. Jak wyjaśnił anestezjolog cytowany przez „Wyborczą”, gazy medyczne są bezwonne i bezbarwne, dlatego lekarz nie jest w stanie ich rozróżnić zmysłami. Za prawidłowe podłączenie instalacji odpowiada w szpitalu zaplecze techniczne, a nie personel medyczny.
Postępowanie w sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa na Mokotowie. Jak przekazał „Faktowi” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Skiba, zawiadomienie wpłynęło 12 grudnia od dyrekcji szpitala. Dochodzenie dotyczące narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia rozpoczęto 15 grudnia, a po jej śmierci nie wyklucza się zmiany kwalifikacji prawnej czynu.
— Analizujemy konieczność formalnego dostosowania zakresu śledztwa do aktualnych ustaleń. Postępowanie jest krótkie, ale bardzo intensywne — zaznaczył prokurator, dodając, że ze względu na dobro rodziny i śledztwa szczegóły nie będą ujawniane.
Do sprawy odniósł się również prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Podczas konferencji prasowej poinformował o natychmiastowym zarządzeniu kontroli wszystkich instalacji dostarczających gazy medyczne w stołecznych szpitalach.
— Doszło do błędu związanego z gazem medycznym, który nigdy nie powinien się wydarzyć. Musimy wyciągnąć wnioski i wprowadzić natychmiastowe działania kontrolne — powiedział, składając jednocześnie kondolencje rodzinie zmarłej.