
Sandra Kubicka znów znalazła się w centrum zainteresowania internautów po tym, jak na chwilę opublikowała, a następnie usunęła tajemniczą relację z Instagrama. Krótkie nagranie wystarczyło, by wywołać falę spekulacji. Modelka zasugerowała, że po powrocie do dawnego domu czekała na nią „niespodzianka”, ale nie zdradziła żadnych szczegółów. Szybkie zniknięcie relacji tylko podsyciło ciekawość obserwatorów.
Jeszcze niedawno dom pod Warszawą miał być symbolem nowego etapu w jej życiu i wspólnej przyszłości z mężem, Aleksander Milwiw-Baron. To tam para planowała wychowywać syna i budować rodzinne życie. Z czasem jednak sytuacja osobista Sandry uległa zmianie, a ona sama zdecydowała się wyprowadzić i rozpocząć nowy rozdział w innym miejscu.
Choć modelka zamieszkała gdzie indziej, powrót do dawnego domu okazał się nieunikniony. Zostały tam jej osobiste rzeczy – ubrania, pamiątki i przedmioty codziennego użytku. Tego typu wizyty często niosą ze sobą duży ładunek emocjonalny, zwłaszcza gdy miejsce jest silnie związane z przeszłymi planami i wspomnieniami.
To właśnie podczas jednej z takich wizyt Sandra Kubicka opublikowała krótką relację, w której dała do zrozumienia, że coś ją zaskoczyło. Nie zdradziła jednak, czy chodziło o przedmioty pozostawione w domu, zmiany w jego wyglądzie, czy może coś znacznie bardziej osobistego. Brak konkretów sprawił, że fani zaczęli snuć własne teorie.
W kolejnych wypowiedziach Sandra odniosła się szerzej do plotek na temat swojego życia prywatnego. Podkreśliła, że nie jest w nowym związku i że jej priorytetem pozostaje syn. Tym samym jasno dała do zrozumienia, że medialne domysły często rozmijają się z rzeczywistością, a tajemnicza „niespodzianka” z dawnego domu wcale nie musi oznaczać tego, co sugerują internauci.