
Z informacji ustalonych przez Radio ZET wynika, że do spotkania z alkoholem doszło w miniony weekend na terenie Oddziału Prewencji Policji w Piasecznie pod Warszawą. Impreza trwała do wczesnych godzin porannych i zakończyła się około trzeciej w nocy. To właśnie mniej więcej wtedy miało dojść do zdarzenia, w związku z którym podejrzenia padły na dowódcę jednej z kompanii.
Według relacji źródeł stacji, młoda funkcjonariuszka nagle opuściła jedno z pomieszczeń i zniknęła w budynku koszar. Później miała poinformować kolegów, że padła ofiarą gwałtu. Przez dłuższy czas jednak nikt nie zawiadomił służb ani przełożonych. Dopiero około godziny 5:30 dwóch policjantów przekazało dyżurnej informację o tym, co miało się wydarzyć — niemal dwie i pół godziny po domniemanym przestępstwie.
Kilka minut po zgłoszeniu dyżurna skontaktowała się telefonicznie z zastępcą dowódcy oddziału. O godzinie szóstej rozpoczęła się pierwsza rozmowa z poszkodowaną policjantką, prowadzona przez jednego z przełożonych. Po kilkunastu minutach o sprawie poinformowano kolejnych oficerów oraz szefową zespołu psychologów Komendy Stołecznej Policji.
Na szczebel kierowniczy sprawa trafiła dopiero po upływie ponad godziny. Około 7:25 informację o podejrzeniu gwałtu otrzymał zastępca komendanta stołecznego. Chwilę później wiedzę o zdarzeniu przekazano także oficerowi dyżurnemu oraz przedstawicielom wydziału kontroli. Jak ustaliło Radio ZET, dopiero po godzinie 9 rano poinformowano komendanta powiatowego w Piasecznie, a następnie prokuraturę rejonową.
Przełom nastąpił około godziny 10:30, kiedy funkcjonariuszka złożyła oficjalne zeznania. Dopiero wtedy możliwe było podjęcie formalnych działań wobec podejrzanego policjanta.
Jak informuje Radio ZET, domniemany sprawca nie został zatrzymany bezpośrednio po zdarzeniu. Po zakończeniu imprezy opuścił jednostkę i wrócił do domu. Następnego dnia rano, na polecenie przełożonego, ponownie stawił się w koszarach. Około godziny 8:15 został trzykrotnie poddany badaniu alkomatem — wynik wskazał około 1,5 promila alkoholu, mimo że od zakończenia spotkania minęło już kilka godzin.
Funkcjonariusz nie opuścił już budynku jednostki. Około godziny 14 został zatrzymany i przesłuchany. Prokuratura postawiła mu zarzuty dotyczące zgwałcenia oraz zmuszenia do innych czynności seksualnych, zagrożone karą od 2 do 15 lat pozbawienia wolności. Poszkodowana policjantka od wczesnych godzin porannych pozostaje pod opieką psychologa. Z pomocy specjalistów korzysta również rodzina podejrzanego.