
Do groźnego zdarzenia doszło w piątek, 9 stycznia, na terenie pasażu handlowego przy ul. Fabrycznej w Lublinie. Intensywne opady śniegu sprawiły, że plac był całkowicie pokryty białą warstwą – niewidoczne były zarówno fragmenty asfaltu, jak i nierówności terenu czy zaparkowane pojazdy. W takich warunkach mała dziewczynka bawiła się w pobliżu dorosłych. W pewnym momencie przestała być widoczna.
Szybko wyszło na jaw, że dziecko wpadło do głębokiej, niezabezpieczonej studzienki kanalizacyjnej. Wstępne ustalenia wskazują, że żeliwna pokrywa mogła zostać przesunięta przez samochód wykonujący manewr zawracania w tym miejscu.
Zanim na miejsce dotarły służby, zareagował jeden z przechodniów. Jak informuje lokalny portal Lublin112, mężczyzna bez wahania wszedł do studzienki i wydostał dziewczynkę na powierzchnię. Dziecko było przytomne, jednak doznało urazu głowy. Zostało przekazane zespołowi ratownictwa medycznego, a następnie przewiezione do szpitala.
— Dziewczynka w chwili zdarzenia znajdowała się pod opieką bliskich. Trafiła do szpitala, a jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Obecnie prowadzimy czynności mające na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności — przekazała „Faktowi” mł. asp. Beata Kieliszek z zespołu prasowego KWP w Lublinie.
Na miejscu pracowały służby ratunkowe, w tym straż pożarna z udziałem specjalistycznej grupy ratownictwa wysokościowego, zespół medyczny oraz policja.
Teraz śledczy będą ustalać, kto ponosi odpowiedzialność za brak odpowiedniego zabezpieczenia studzienki. Najprawdopodobniej znajduje się ona na terenie należącym do kompleksu handlowo-usługowego. — To ogromne szczęście, że nie doszło do tragedii — podkreślają świadkowie.