
Włodzimierz Szaranowicz, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego sportu w telewizji, od dłuższego czasu nie pojawia się już na ekranach. Jego brak wzbudza ciekawość i liczne domysły, bo za zniknięciem z anteny stoi trudne doświadczenie, z którym nikt nie chciałby się mierzyć samodzielnie.
Przez dekady był głosem największych sportowych emocji. Dla milionów widzów jego nazwisko oznaczało igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata i chwile, które przechodziły do historii. Charakterystyczny sposób komentowania, ogromna wiedza i umiejętność budowania napięcia sprawiały, że każde wydarzenie zyskiwało wyjątkowy wymiar. Potrafił nie tylko relacjonować rywalizację, ale też opowiadać sport w formie poruszających historii, które angażowały nawet tych mniej zainteresowanych dyscypliną.
Mimo ugruntowanej pozycji i ogromnej popularności, Szaranowicz nagle zniknął z anteny Telewizji Polskiej. Jego ostatnie transmisje na żywo miały miejsce podczas dużych imprez lekkoatletycznych, po czym niespodziewanie zakończył współpracę z TVP. Dla widzów był to szok – głos, który towarzyszył im przez lata, ucichł bez wyraźnego pożegnania. Pojawiły się pytania, spekulacje i liczne komentarze, próbujące wyjaśnić powody tej decyzji.
Z czasem okazało się, że dziennikarz od lat zmaga się z chorobą Parkinsona. Schorzenie stopniowo ogranicza jego sprawność i wymaga ogromnej siły oraz cierpliwości. Mimo to Szaranowicz pozostaje legendą polskiego dziennikarstwa sportowego, której dorobku i znaczenia nie da się wymazać z pamięci widzów ani historii sportu.