
W szpitalu Ege chodził w tę i z powrotem, jak zwierzę w klatce przed salą ratunkową. Nie odważył się zadzwonić do Feraye ani Belkıs. Co by im powiedział? Że pogorszył sytuację stukrotnie? Że nie tylko zawiódł Zeynep, ale również zrujnował wszystko, co jeszcze mogło zostać uratowane? Myślał, że ma wszystko pod kontrolą, że będzie bohaterem, ale teraz czuł się jak cień, który zgubił swoją drogę.Zbliżyła się pielęgniarka, jej twarz była jak maska pełna współczucia, ale z dystansem. “Niech pan poczeka, Ege. Stan jego żony jest stabilny, ale nie wiemy jeszcze, jak poważne będą konsekwencje tego upadku. Chwileczkę.”

Ege unikał jej wzroku. Zamiast tego patrzył na swoje ręce, jakby szukał śladów krwi. Jego duma, jego poczucie sprawiedliwości, wszystko runęło w tej chwili. W głowie brzęczały mu echa słów Alpera:”To, co trzymam w ręku, jest warte o wiele więcej”. Słowa, które nie były tylko groźbą. Alper wiedział coś, czego on nie wiedział, a teraz, z każdym momentem, ten sekret stawał się coraz bardziej nieuchwytny, coraz bardziej przerażający.W tej samej chwili, w luksusowym salonie Feraye, atmosfera była równie ciężka.

Belkıs usiadła na skórzanej kanapie, twarz ukryta w dłoniach, a łzy, które od dawna tłumiła, teraz spływały po jej policzkach. Feraye stała przy oknie, patrząc na ciemność, która już zdążyła opanować miasto. Ta ciemność, która teraz wkraczała także do jej życia, była inna niż wszystko, czego się spodziewała.Zawsze starała się chronić Zeynep, ale to, co stało się teraz, było poza jej kontrolą. Nigdy nie miała takiej sytuacji – nie w tej grze. To już nie była kwestia ochrony córki przed światem, to był koszmar, który rozrywał jej życie na strzępy.Cihan.

W tej całej burzy, w całym chaosie, pojawił się nowy gracz. Wcześniej stał w cieniu, obserwował, czekał. Teraz, po porażce Ege, po błędzie, który zmienił wszystko, Cihan wkraczał do gry. Był zimny, wyrachowany, ale także – o dziwo – był ostatnią nadzieją. Cihan rozumiał coś, czego Ege nie potrafił pojąć. Że nie każda walka wymaga heroizmu, czasem najważniejsza jest cisza i cierpliwość. A teraz musiał działać.Część 6: Zrodzenie Nowej Siły – Polowanie CihanaCihan przyszedł, gdy już nic nie wydawało się być pod kontrolą. Na zewnątrz był spokojny, może nawet za spokojny, ale to właśnie w jego zimnej pewności siebie kryła się siła, której teraz potrzebowali.Jego obecność w salonie Feraye była jak chłodny wiatr, który wkradł się przez otwarte drzwi, przerywając ciszę, która zdążyła już zawładnąć domem. Feraye uniosła wzrok, a Belkıs, która jeszcze chwilę wcześniej wyglądała na zupełnie załamaną, teraz, pod wpływem Cihana, poczuła nagły przypływ nadziei.”Cihan,” powiedziała Belkıs cicho, w jej głosie nie było już żadnej obawy. “Wiesz, co się stało. Wiesz, co teraz musimy zrobić.”Cihan skinął głową, jego oczy były zimne, ale pełne determinacji. “Tak. Musimy zakończyć tę sprawę. Raz na zawsze.”Ege popełnił błąd, jego impulsywność zamieniła go w obrońcę, który zamienił się w kat. Teraz trzeba było znaleźć sposób, by to wszystko naprawić. Cihan nie miał złudzeń – nie mogli pozwolić, by ta sprawa przerosła ich wszystkich. Wszyscy, którzy brali udział w tym szaleństwie, musieli ponieść konsekwencje. Jednak to, co zrobi Ege, nie było rozwiązaniem. To był tylko początek.Cihan spojrzał na Feraye, która wyprostowała się i spojrzała mu w oczy z nową siłą.”Nie możemy już cofnąć czasu. Ale możemy to zakończyć, zanim Alper wykorzysta to, co wie. Zeynep nie może dowiedzieć się prawdy. Ani teraz, ani nigdy.”Feraye skinęła głową, rozumiejąc wagę jego słów. Zeynep, niewinna, pełna wiary w swoich bliskich, nie mogła dowiedzieć się o tej tajemnicy. Nie teraz. Musieli to zniszczyć, zanim Alper zdołał to wykorzystać przeciwko nim.Ale to, co się wydarzyło, nie skończyło się tylko na Zeynep. Tajemnice, które od lat trzymali w ukryciu, teraz zaczynały wychodzić na światło dzienne, a na ich grzbiecie nie tylko Zeynep mogła się przewrócić.