Miłość i nadzieja, odcinek 322: Bahar traci pamięć, Kuzey żąda rozwodu

Bahar traci pamięć, Kuzey żąda rozwodu.Upadek Bahar ze schodów wywołuje chaos, ale zamiast współczucia pojawia się coś gorszego: podejrzenie

0:21Bahar twierdzi, że niczego nie pamięta, nie rozpoznaje nawet Yildiz ani Naciye… dopóki Yildiz nie zastawia na nią pułapki i nie zmusza jej do popełnienia jednego, fatalnego błędu

0:35W tym samym czasie w lesie Kuzey dopada Leventa i pod groźbą śmierci żąda prawdy o Bahar – prawdy tak mrocznej, że Cavidan musi uderzyć, dosłownie, by go uciszyć

0:48Sila po raz pierwszy widzi własną matkę bez masek i pyta wprost, czy to Bahar stała za wszystkim… nawet za tragedią Hulyi

0:58A kiedy wszyscy wracają do domu, Bahar jeszcze raz próbuje zagrać ofiarę i uratować swoje małżeństwo łzami i szantażem emocjonalnym

1:08I wtedy pada zdanie, które kończy wszystko: Kuzey mówi jej w twarz, że ślub był tylko obowiązkiem – i że jutro składa pozew o rozwód

1:19To nie jest już rodzinna kłótnia. To wojna.„Miłość i nadzieja” – odcinek 322 – szczegółowe streszczenie

1:28Ciszę panującą w eleganckim holu rezydencji rozerwał nagle głuchy, niepokojący odgłos

1:36Był to dźwięk, który sprawił, że serca Yildiz i Naciye zamarły w pół uderzenia – tępy łoskot ciała uderzającego o twarde, marmurowe stopnie

1:47Z przerażeniem, które odebrało im oddech, rzuciły się w stronę schodów. U ich podnóża, w nienaturalnej, bezwładnej pozie, leżała Bahar

1:59Jej ciało było nieruchome, jak porzucona lalka, a głowa opierała się o zimny kamień pod dziwnym kątem

2:08Złociste pasma włosów rozsypały się wokół jej bladej twarzy, tworząc upiorną aureolę

2:16– Ona… ona nagle upadła! – wyjąkała Naciye, a jej głos był cienki i drżący jak napięta struna

2:25Opadła na kolana przy Bahar, a jej dłonie zawisły w powietrzu, bojąc się dotknąć nieruchomej postaci

2:33– Nie rozumiem, jak to się stało… Po prostu runęła, Yildiz, tak nagle… Zrób coś! Błagam cię, zrób coś! Nie otwiera oczu!

2:44Panika w jej głosie była zaraźliwa, ale Yildiz, choć wstrząśnięta do głębi, zmusiła się do zachowania zimnej krwi

2:53Pochyliła się nisko, jej twarz znalazła się tuż nad twarzą Bahar. Delikatnie, opuszkami palców, dotknęła jej chłodnych policzków

3:04– Bahar, słyszysz mnie? Bahar! – powtórzyła głośniej, jej głos był ostry i stanowczy

3:12Lekko, ale zdecydowanie, poklepała ją po twarzy, próbując wywołać jakąkolwiek reakcję

3:20Przez moment, który wydawał się wiecznością, nic się nie działo. Naciye zaniosła się cichym szlochem, zakrywając usta dłonią

3:30I wtedy, niemal niezauważalnie, powieki Bahar drgnęły. Jeden raz, potem drugi. Z jej gardła wydobył się cichy, zduszony jęk, a potem z trudem, jakby dźwigała niewyobrażalny ciężar, otworzyła oczy

3:46Jej spojrzenie było mętne, pozbawione ostrości, błądziło po suficie, nie rozpoznając otoczenia

3:54Oddech miała ciężki, świszczący, a na jej czole pojawił się grymas bólu. Powoli, z wysiłkiem, uniosła dłoń do potylicy, próbując się podnieść, ale jej ciało odmówiło posłuszeństwa

4:09– Dzięki Bogu… – westchnęła z ulgą Naciye, ocierając łzy wierzchem dłoni. Ulga była tak wielka, że niemal ugięły się pod nią kolana

4:19– Żyje… Yildiz, ona żyje.– Bahar, czy wszystko w porządku? – zapytała Yildiz z troską, choć w jej oczach tliła się iskierka podejrzliwości

4:30Zbyt wiele widziała w tym domu, by cokolwiek przyjmować za pewnik. – Chcesz, żebyśmy wezwały lekarza? Może karetkę?

4:39– Co… co się stało? – wyszeptała dziewczyna, a jej głos był słaby, jakby dochodził z bardzo daleka

4:47Rozglądała się zdezorientowana, jakby jej myśli błądziły w gęstej, nieprzeniknionej mgle

4:55– Poślizgnęłaś się i spadłaś ze schodów – wytłumaczyła Yildiz, starannie dobierając słowa

5:03W jej głosie słychać było jednak nutę niepewności. Nie widziała samego upadku, a coś w całej tej scenie wydawało jej się niepokojąco teatralne

5:14– Czy coś cię boli? Pamiętasz, co robiłaś przed chwilą?.– Głowa… – jęknęła Bahar, masując tył czaszki

5:23Jej palce natrafiły na rosnący, tkliwy guz. – Strasznie boli… I wszystko mi się kręci… jak na karuzeli

5:32– Uderzyłaś się, kochanie, dlatego tak się czujesz – powiedziała uspokajająco Naciye, odzyskując nieco rezonu

5:41– To normalne. Yildiz, pomóżmy jej wstać. Musi umyć twarz zimną wodą, to jej dobrze zrobi

5:49I niech trochę odpocznie w swoim pokoju.Yildiz wyciągnęła pomocną dłoń, ale reakcja Bahar była gwałtowna i niespodziewana

5:59Z siłą, której nikt by się po niej nie spodziewał w tym stanie, odtrąciła jej rękę

6:06– Zostaw mnie. Pójdę sama – rzuciła szorstko, a w jej głosie zabrzmiała lodowata nuta

6:14Wciąż lekko chwiejna, podparła się o ścianę, a potem chwyciła zimnej, rzeźbionej balustrady

6:22Powoli, z widocznym trudem, zaczęła wstawać. Każdy ruch sprawiał wrażenie bolesnego, a jej twarz wykrzywiał grymas

6:31Krok po kroku, opierając się ciężko o poręcz, ruszyła w górę schodów. Jej kroki były ciężkie, nierówne

6:40W głuchej ciszy, która zapadła w holu, słychać było jedynie delikatne stukanie jej obcasów o marmur – dźwięk niczym metronom, odliczający czas do czegoś, co dopiero miało nadejść

6:54Yildiz i Naciye stały na dole, wpatrując się w jej oddalającą się sylwetkę, a w sercu Yildiz rosło niewytłumaczalne przeczucie, że to, co właśnie zobaczyły, było zaledwie preludium do znacznie większego dramatu

7:09W tym samym czasie, kilkadziesiąt kilometrów dalej, w sercu gęstego, wilgotnego lasu, rozgrywała się inna scena, przesiąknięta napięciem tak gęstym, że można by je kroić nożem

7:23Słońce z trudem przebijało się przez korony potężnych drzew, rzucając na leśną ściółkę plamy drżącego światła

7:32Panowała tu cisza, którą przerywał jedynie odgłos ciężkiego, chrapliwego oddechu i trzask suchych gałązek pod butami

7:41Kuzey pochylał się nad nieprzytomnym Leventem. Twarz lekarza była ziemista, z kącika ust ściekała cienka strużka krwi

7:51Kuzey upewnił się, że mężczyzna oddycha, po czym powoli się wyprostował i odwrócił w stronę Sili

7:59Dziewczyna stała kilka kroków dalej, oparta o pień starego dębu. Jej oczy były szeroko otwarte, utkwione w bezwładnym ciele na ziemi, a źrenice rozszerzone ze strachu

8:12Była blada jak papier, a jej całe ciało drżało w niekontrolowany sposób, jakby dopiero teraz, w tej względnej ciszy, docierała do niej groza tego, co się wydarzyło

8:25Kuzey podszedł do niej powoli, jego ruchy były płynne i ostrożne, jakby zbliżał się do spłoszonego zwierzęcia

8:34Ujął jej twarz w swoje duże, ciepłe dłonie i zmusił, by spojrzała mu w oczy. Jej spojrzenie było pełne paniki, zagubione w labiryncie niedawnych wydarzeń

8:46– Już po wszystkim – powiedział cicho, a jego głos był zaskakująco łagodny, co stanowiło dziwny kontrast z napięciem malującym się na jego twarzy

8:57– Jesteś bezpieczna. Już nigdy więcej się nie rozstaniemy. Obiecuję ci.Sila przytaknęła lekko, mechanicznie, ale jej oddech wciąż był urywany, a dłonie drżały jak liście na wietrze

9:11Wtuliła się w niego na chwilę, szukając schronienia w jego sile, a on objął ją mocno, próbując przelać w nią odrobinę swojego spokoju

9:21W tym momencie Levent, leżący na mchu i zeschłych liściach, poruszył głową. Z jego ust wydobył się cichy jęk bólu, a powieki zaczęły drżeć, gdy próbował wrócić do świata żywych

9:35Kuzey natychmiast odsunął się od Sili i jednym susem znalazł się przy lekarzu. Kucnął przy nim, chwycił go mocno za szczękę i uniósł jego twarz ku sobie

9:47W oczach Kuzeya nie było litości, tylko zimna, skalkulowana furia.– Zostaw mnie… – wydusił z siebie Levent, głosem słabym i zachrypniętym

9:58Krew smakowała mu w ustach metalicznie.– Zostawię cię – odpowiedział chłodno Kuzey, a każde jego słowo było jak odłamek lodu

10:08– Ale najpierw powiesz mi wszystko. Każdą najdrobniejszą rzecz. Jaką rolę w tym wszystkim odegrała Bahar? Mów, a obiecuję, że sam zawiozę cię na policję, zanim zrobisz sobie coś jeszcze głupszego

10:22Ale jeśli będziesz milczał….Nie dokończył groźby. Nie musiał. Levent zacisnął powieki, odwracając głowę na bok, próbując uniknąć palącego spojrzenia Kuzeya

10:35Jego milczenie trwało jednak zbyt długo. Kuzey przytrzymał go mocniej, a w jego oczach błysnął niebezpieczny ogień

10:44Cierpliwość była cnotą, której w tej chwili nie posiadał.Z oddali, zza pnia potężnego dębu, całą scenę obserwowała ukryta postać

10:55Cavidan stała nieruchomo, niemal zlewając się z cieniem. Jej oczy, rozszerzone z przerażenia, śledziły każdy ruch Kuzeya

11:05Widziała jego furię, słyszała jego pytania i czuła, jak lodowata obręcz strachu zaciska się wokół jej serca

11:14Jej palce kurczowo zaciskały się na szorstkiej korze drzewa, wbijając paznokcie tak mocno, że aż poczuła ból

11:23Oddech uwiązł jej w gardle, stając się coraz płytszy. Wiedziała, że jeśli Levent zacznie mówić, wszystko będzie stracone

11:32To był początek końca.Bahar weszła do łazienki chwiejnym krokiem. Każdy ruch sprawiał jej ostry, przeszywający ból

11:41Trzymała się za lędźwie, jakby chciała powstrzymać rozchodzące się po całym ciele pulsujące fale bólu

11:49Oparła się o umywalkę, a jej knykcie zbielały. Odkręciła kran z zimną wodą i chlusnęła nią sobie na twarz

11:58Lodowaty szok na moment oczyścił jej umysł. Spojrzała w lustro i zobaczyła odbicie kobiety, której prawie nie poznawała

12:08Rozmazany makijaż tworzył ciemne smugi pod oczami, a spojrzenie było puste, pozbawione życia

12:16W tej samej chwili jej telefon, leżący na marmurowym blacie, zaczął wibrować z cichym brzęczeniem

12:24Wyświetlił się numer matki. Bahar sięgnęła po niego z wahaniem, jej serce zabiło mocniej

12:31– Halo? – powiedziała, starając się, by jej głos brzmiał spokojnie, niemal obojętnie

12:40– Co zrobiłaś, mamo?.Z drugiej strony dobiegł stłumiony, drżący głos Cavidan. Był to szept przesiąknięty czystą, nieskażoną desperacją

12:51– Jesteśmy skończone… – wyszeptała kobieta, a w jej głosie słychać było szelest liści i świst wiatru

12:59– Spóźniłam się, córeczko. Spóźniłam się… Kuzey dorwał Leventa. On jest tutaj, w lesie… Teraz wypytuje go o ciebie, Bahar

13:10Ten człowiek wszystko mu powie. Słyszysz mnie? Wszystko! To koniec, moja córko… Koniec naszej gry

13:19Bahar zamknęła oczy. Przez chwilę stała nieruchomo, a słowa matki odbijały się echem w jej głowie

13:27Koniec. Koniec. Koniec. Ale potem coś się w niej zmieniło. Powoli odłożyła telefon na blat, nie przerywając połączenia

13:37Wpatrywała się w swoje odbicie w lustrze, a potem wyprostowała się, jakby w jednej chwili zebrała w sobie całą siłę, jaka jej pozostała

13:47Jej ramiona cofnęły się, a podbródek uniósł. Pustka w jej oczach zniknęła, zastąpiona przez lodowaty, twardy jak diament błysk

13:57– Nie – powiedziała cicho, ale stanowczo, do swojego odbicia. – To jeszcze nie koniec

14:04To nie był głos ofiary. To był głos drapieżnika. Determinacja kobiety, która właśnie zrozumiała, że została zepchnięta do narożnika, ale wciąż ma jeszcze jedną, ostatnią kartę do zagrania

14:18I zamierzała jej użyć, bez względu na koszty.Naciye i Yildiz stały pod drzwiami łazienki, a niepokój narastał w nich z każdą upływającą sekundą

14:29Wymieniały zaniepokojone spojrzenia, a cisza dobiegająca zza zamkniętych drzwi ciążyła im jak ołów

14:37Minęło już zbyt wiele czasu.– Bahar! – zawołała w końcu Yildiz, nie mogąc dłużej znieść tej niepewności

14:46Nachyliła się i przyłożyła ucho do chłodnego drewna. – Otwórz, dziecko, słyszysz mnie? Coś się stało?

14:54Z wnętrza nie dochodził żaden, nawet najcichszy odgłos.– Moja córko, wszystko w porządku? – zapytała drżącym głosem Naciye, składając dłonie jak do modlitwy

15:06Jej twarz była ściągnięta zmartwieniem. – Odezwij się, proszę… Zaczynam się bać.– Bahar, dziewczyno, powiedz coś! – dodała błagalnie Yildiz, stukając lekko w drzwi

15:19– Jeśli nie otworzysz, wyważymy te drzwi!.Cisza. Dłużąca się, nienaturalna cisza

15:27Wreszcie, gdy Yildiz już miała zamiar zawołać kogoś do pomocy, klamka poruszyła się z cichym, ledwo słyszalnym skrzypnięciem

15:37Drzwi otworzyły się powoli, ukazując stojącą w progu Bahar. Jej wygląd zmroził im krew w żyłach

15:45Była blada jak ściana, jej spojrzenie było nieobecne, puste, a włosy w artystycznym nieładzie opadały na ramiona

15:54Wyglądała tak, jakby właśnie obudziła się z długiego, męczącego snu, który wymazał z jej pamięci wszystko, co znała

16:04– Bahar… – szepnęła Naciye, podchodząc bliżej z wyciągniętymi rękami. – Kochanie, tak nas wystraszyłaś

16:13Pozwól, że obejrzę twoją głowę. Musimy sprawdzić, czy nie masz jakiegoś poważnego urazu

16:21Uniosła dłonie, próbując delikatnie odgarnąć jej włosy i sprawdzić, czy nie ma guza

16:28– Boli cię coś? – dopytywała Yildiz, ostrożnie kładąc jej rękę na ramieniu. – Powinien obejrzeć cię lekarz, kochanie

16:37Nie powinnyśmy tego lekceważyć.Bahar nagle cofnęła się o krok, jak spłoszone zwierzę, strząsając z siebie ich dłonie

16:47Jej spojrzenie, dotąd puste, teraz stało się twarde, nieufne i przepełnione strachem

16:55– Kim jesteście? – zapytała drżącym, lecz stanowczym tonem, który wstrząsnął obiema kobietami

17:03– Nie znam was… Gdzie ja jestem?.Naciye i Yildiz zastygły w niedowierzaniu. Spojrzały po sobie, szukając w oczach tej drugiej potwierdzenia, że się nie przesłyszały

17:15– Bahar, o czym ty mówisz? Dziecko, to my, Naciye i Yildiz – powiedziała Yildiz, robiąc ostrożny krok w jej stronę

17:25Ale dziewczyna odsunęła się jeszcze bardziej, niemal przywierając plecami do ściany

17:32– Gdzie są moja mama i siostra? – dodała Bahar, a w jej głosie słychać było autentyczne, narastające przerażenie

17:41– Chcę do mojej mamy!.Naciye i Yildiz spoglądały na siebie w kompletnym osłupieniu

17:48To było niemożliwe. To było absurdalne. Ale strach w oczach Bahar wyglądał na prawdziwy

17:55Stały przed kimś zupełnie obcym – nie przed przebiegłą i manipulującą Bahar, którą znały, lecz przed zagubioną, przerażoną dziewczyną, która, jak się wydawało, nie pamiętała własnego życia

18:09W lesie furia Kuzeya osiągnęła apogeum. Chwycił Leventa za poły płaszcza i z nadludzką siłą uniósł go z ziemi, przyciskając do pnia drzewa

18:20Jego spojrzenie płonęło nieokiełznanym gniewem, a mięśnie szczęki drgały od napięcia

18:27– Mów, jaka jest w tym rola Bahar! – syknął, wbijając w lekarza lodowate spojrzenie

18:34Każde słowo było jak cios. – Gadaj, zanim stracę resztki cierpliwości!.Levent, z trudem łapiąc oddech, próbował zachować resztki godności, choć jego głos drżał niekontrolowanie

18:48– Ja… ja nie jestem winny… Przysięgam. Wszystko wydarzyło się przez Bahar. To ona mnie szantażowała

18:57Musiałem milczeć, bo… bo ja naprawdę kocham Silę.Kuzey gwałtownie szarpnął nim za kołnierz, niemal go dusząc

19:06– Przestań powtarzać, że ją kochasz! – ryknął, a jego głos poniósł się echem po lesie

19:13– Nie masz prawa wymawiać jej imienia! Powiedz, co zrobiła Bahar! Jaką miała w tym rolę?!

19:20Levent zamknął oczy, jakby szukał odwagi w ciemności. W końcu, wiedząc, że nie ma już nic do stracenia, zaczął mówić

19:30– Po tym, jak odnalazłeś Silę, Bahar wpadła w obsesję. Ogarnął ją paniczny strach, że ją zostawisz, że wybierzesz jej siostrę

19:41Wtedy wszystko się posypało… Zaczęła mnie zastraszać. Znalazła coś na mnie, jakiś błąd z przeszłości, i zagroziła, że zniszczy mi karierę

19:52Kazała mi poślubić Silę, za wszelką cenę, żebym ją od ciebie odciągnął. Groziła, że jeśli odmówię, doniesie na mnie do dyrekcji szpitala, zniszczy moją reputację, odbierze mi prawo do wykonywania zawodu

20:08Byłem w pułapce.Odwrócił wzrok w stronę Sili, która stała jak skamieniała, słuchając tego z niedowierzaniem

20:17– Powiedz mu, Sila. Ty też o tym wiesz. Widziałaś wiadomość. Dlaczego milczysz?.– Nic nie wiem! – krzyknęła Sila z rozpaczą, a jej oczy zalśniły od łez, które w końcu znalazły ujście

20:31– Nie wierzę w ani jedno twoje słowo! Bahar nigdy by czegoś takiego nie zrobiła! To jest moja siostra! Ona… ona nie jest taka!

20:41Levent uśmiechnął się gorzko, a ten uśmiech był pełen rezygnacji i żalu.– Twoja siostra, Sila… Twoja siostra zrobiła rzeczy, o których nawet nie masz pojęcia

20:53Rzeczy tak mroczne, że ten szantaż przy nich to dziecinne igraszki.– Przestań mówić półsłówkami! – ryknął Kuzey, tracąc panowanie nad sobą

21:04Zacisnął dłoń na jego szczęce tak mocno, że Levent aż syknął z bólu. – Powiedz wprost, co zrobiła Bahar!

21:13Levent wziął ciężki, drżący oddech. W jego oczach widać było, że podjął ostateczną decyzję

21:21Spojrzał na Silę, a jego spojrzenie było pełne dziwnej mieszanki litości i determinacji

21:29– Dobrze… powiem ci. – Jego głos był teraz cichy, ale donośny w leśnej ciszy. – Twoja siostra, ta, którą uważasz za anioła… to ona…

21:40Nie zdążył dokończyć. Z cienia za jego plecami, jak furia, jak upiór z najgorszego koszmaru, nagle wyskoczyła Cavidan

21:50W jej dłoniach znajdowało się grube, ciężkie polano, które musiała podnieść z ziemi

21:57Z całą siłą, jaką była w stanie z siebie wykrzesać, z dzikim okrzykiem na ustach, uderzyła Leventa w tył głowy

22:06Rozległ się głuchy, mokry trzask łamanej kości, który zmroził krew w żyłach. Oczy Leventa rozszerzyły się w ostatnim szoku, a potem zgasły

22:17Osuwał się na leśną ściółkę, bezwładny, nieprzytomny, a może nawet martwy.Kuzey i Sila odwrócili się gwałtownie, w kompletnym szoku

22:28Cavidan stała nad ciałem lekarza, dysząc ciężko, z polanem wciąż uniesionym w drżących rękach

22:36W jej oczach czaiło się coś więcej niż strach – to była czysta, pierwotna desperacja, granicząca z obłędem

22:45Bahar siedziała na kanapie w salonie, skulona, z podciągniętymi pod brodę kolanami

22:52Wyglądała jak mała, zagubiona dziewczynka. Jej spojrzenie błądziło po eleganckim pomieszczeniu – po ciężkich, aksamitnych zasłonach, po obrazach na ścianach, po kryształowym żyrandolu – jakby widziała to wszystko po raz pierwszy w życiu

23:09Delikatnie, niemal z zaciekawieniem, przeczesywała palcami pasmo swoich włosów, a na jej twarzy malował się wyraz zagubienia pomieszanego z subtelnym niepokojem

23:21W korytarzu, ukryte za framugą drzwi, stały Naciye i Yildiz. Obie wstrzymywały oddech, obserwując dziewczynę z mieszaniną litości i konsternacji

23:33– Yildiz, czy ona… naprawdę straciła pamięć, tak jak kiedyś Sila? – szepnęła Naciye, a jej głos drżał

23:42Złożyła dłonie w geście modlitwy. – Nie poznała nas. Nie wie, gdzie jest. Co my teraz zrobimy? Ta biedna dziewczyna znalazła się w tym stanie przeze mnie

23:53To ja ją zdenerwowałam… Boże, jedna odzyskała pamięć, druga ją straciła… Jak to w ogóle możliwe, Yildiz? To jakiś koszmar

24:04Yildiz zmarszczyła brwi, przyglądając się Bahar z przenikliwą uwagą. Po chwili na jej ustach pojawił się cień uśmiechu

24:13Wzruszyła ramionami.– Może to genetyczne… – mruknęła.Naciye odwróciła się w jej stronę z szeroko otwartymi ze zdumienia oczami

24:23– Genetyczne? Dziewczyno, co ty wygadujesz?! Takie rzeczy mogą być genetyczne?! – zapytała z przejęciem, chwytając Yildiz za ramię

24:33– To choroba, którą się dziedziczy, jak na przykład cukrzycę? Ja też mam cukrzycę po mojej świętej pamięci matce… Myślisz, że one mają po swojej problemy z pamięcią?

24:45Yildiz parsknęła cicho śmiechem, nie mogąc się powstrzymać.– Pani Naciye, ja tylko żartowałam

24:53Proszę się nie denerwować.– Żartowałaś?! Na litość boską, czy to jest pora na żarty? – oburzyła się kobieta, przykładając dłoń do serca, które waliło jak oszalałe

25:06– Ja tu się cała trzęsę ze strachu! Przeze mnie dziewczyna spadła ze schodów, a teraz nic nie pamięta! To moja wina!

25:15Yildiz spoważniała i ponownie spojrzała w stronę salonu. Jej wzrok stał się czujny, przenikliwy, jak u myśliwego, który zwietrzył trop

25:26– Coś mi tu nie gra… – powiedziała powoli, mrużąc oczy. – Ta dziewczyna nie wygląda na kogoś, kto nic nie pamięta

25:35Jest zbyt spokojna. Zbyt… opanowana. Mam przeczucie, że ona gra. I jeśli się nie mylę – a rzadko się mylę – to ja się dowiem, co ona knuje

25:47Nie nazywam się Yildiz, jeśli nie odkryję tej jej małej, żałosnej gry.W jej oczach zapalił się błysk determinacji

25:56W jej głowie już rodził się plan.Kilka minut później Yildiz siedziała przy biurku

26:03Długopis przesuwał się szybko po kartce papieru z charakterystycznym, cichym szelestem

26:10Na papierze pojawiały się kolejne słowa, tworząc oficjalny dokument – pozew o rozwód, przygotowany w imieniu Bahar

26:19Obok niej stała Naciye, przyglądając się całej scenie z kompletnym niezrozumieniem

26:26– Nie rozumiem, Yildiz… Co to ma dać? – zapytała cicho, marszcząc brwi. – Po co to piszesz?

26:34– Nie zadawaj pytań, pani Naciye – odparła Yildiz, nawet nie podnosząc wzroku znad kartki

26:43Jej koncentracja była absolutna. – Po prostu patrz i ucz się. Czasami, żeby zdemaskować kłamcę, trzeba uciec się do jego własnej broni – manipulacji

26:55Po chwili pokojówka weszła do salonu z gotowym dokumentem w dłoni. Jej twarz była spokojna, a głos miękki i przepełniony troską

27:05Podeszła do Bahar, która wciąż siedziała na kanapie.– Bahar, kochanie, musisz podpisać jeden formularz

27:14To tylko formalność. Dzięki temu będziemy mogły pójść do lekarza, żeby sprawdził, jak się czujesz i co z tą twoją biedną głową

27:24Bahar uniosła wzrok znad filiżanki herbaty, którą ktoś jej podał. W jej spojrzeniu widać było dziecięcą ufność, ale i lekkie zagubienie

27:35– Dobrze, Yildiz. Ale… moja siostra i mama też z nami pójdą, prawda? Chcę je zobaczyć

27:43– Oczywiście, że pójdą. Na pewno niedługo wrócą. Poczekaj tylko chwilę, zaraz wracam

27:51Yildiz odwróciła się i wyszła do przedpokoju. Tam, świadomie unosząc głos tak, by Bahar wszystko dokładnie słyszała, zwróciła się do Naciye tonem konspiracyjnym:

28:03– To twoja szansa, pani Naciye. Nasza szansa. Jeśli ona naprawdę straciła pamięć, to nie wie, że jest żoną Kuzeya

28:13Podpisze ten dokument bez wahania. Złoży podpis, rozwiedzie się z Kuzeyem, a my wreszcie zaznamy spokoju w tym domu

28:23Naciye otworzyła szeroko oczy, a po chwili zrozumienia kiwnęła z determinacją głową

28:30– Masz rację, Yildiz. To genialne. Bahar podpisze, a potem natychmiast, bez chwili zwłoki, wyrzucimy ją z tego domu

28:40Raz na zawsze!.– Dokładnie tak – syknęła Yildiz, a jej usta zacisnęły się w cienką linię

28:48– Kuzey i Sila będą mogli wreszcie być razem i się pobrać, a wszystkie kłamstwa tego drania Leventa w końcu wyjdą na jaw

28:57Z tymi słowami, niczym aktorka wchodząca na scenę, wróciła do salonu. W ręku trzymała dokument i długopis

29:06Zatrzymała się przed Bahar, uśmiechając się z udawaną, słodką łagodnością.– Proszę, Bahar

29:14Podpisz tutaj, w tym miejscu. To tylko formalność, nic ważnego.Bahar spojrzała na nią niepewnie

29:23Jej wzrok prześlizgnął się po dokumencie, a potem znowu spoczął na twarzy Yildiz

29:30Nagle zapytała, a jej głos był cichy i niepewny:.– Yildiz… Czy ja… czy ja naprawdę spadłam ze schodów?

29:39Naciye, która weszła za Yildiz, podrywała głowę, a w jej oczach pojawił się błysk nadziei

29:47– Pamiętasz nas, Bahar? Dziecko, pamiętasz? – zapytała, niemal wstrzymując oddech

29:55Dziewczyna powoli kiwnęła głową, a na jej twarzy pojawił się słaby, przepraszający uśmiech

30:02– Jak mogłabym cię nie pamiętać, mamo Naciye? Oczywiście, że pamiętam. Pokłóciłyśmy się… zdenerwowałam się… a potem straciłam równowagę i spadłam ze schodów

30:14Wszystko sobie przypomniałam.Na ustach Yildiz pojawił się subtelny, triumfalny uśmiech

30:22Pułapka zadziałała.– Dzięki Bogu, odzyskałaś pamięć – powiedziała słodko, choć w jej głosie słychać było chłodną jak stal ironię

30:33– Już się martwiłyśmy.Jej plan właśnie zadziałał bezbłędnie. Bahar, słysząc o rozwodzie, w panice zrezygnowała z udawania amnezji i tym samym sama przyznała, że cała ta szopka była tylko grą

30:48Szach i mat.Tymczasem w lesie atmosfera była gęsta od niewypowiedzianych słów i oskarżeń

30:56Sila wpatrywała się w matkę z niedowierzaniem, jakby każde jej słowo miało rozstrzygnąć ostatecznie, czy to, co widzi, to jawa, czy obłąkańczy sen

31:07— Co ty tu robisz? — zapytała ostro. — Skąd się tu wzięłaś, mamo? Jak nas znalazłaś?

31:14Cavidan wyprostowała się, biorąc głęboki, drżący oddech. W jej spojrzeniu pojawiła się nagła fala matczynej troski, tak dobrze wyćwiczona przez lata

31:26— Wzięłam taksówkę i pojechałam za wami, jak tylko usłyszałam, co się stało. Chciałam pomóc

31:34Tak strasznie się bałam — przyspieszyła oddech, grając panikę — że coś ci się stało, córeczko

31:42Czy ten łajdak cię skrzywdził? — zerknęła z odrazą na nieprzytomnego Leventa, leżącego na ściółce jak porzucony worek

31:51Kuzey, który na moment odzyskał panowanie nad sobą, spojrzał na nią podejrzliwie.— Skąd wiedziałaś, dokąd jedziemy? — zapytał ostro

32:02— Powiedziałem o tym tylko tobie, przez telefon. Podsłuchiwałaś naszą rozmowę z Silą?

32:09Cavidan spuściła wzrok na moment, udając skruchę, po czym znów napotkała jego spojrzenie

32:17— Wiem, że to nie jest właściwe — powiedziała cicho, łamiącym się głosem — ale nie mogłam siedzieć bezczynnie, wiedząc, że moje dziecko jest w niebezpieczeństwie

32:29Serce matki mną kierowało, Kuzey. Przysięgam, przyszłam tu, bo bałam się o ciebie, moja córko

32:38W tym momencie Levent poruszył głową. Jego powieki drgnęły, a z gardła wydobył się cichy jęk

32:46Cavidan, nie namyślając się ani chwili, rzuciła się do niego, chwyciła go za koszulę i zaczęła nim potrząsać, obrzucając go oskarżeniami

32:57— Jak mogłeś porwać moją córkę?! Ty draniu! Potworze! — wrzeszczała, a w jej głosie słychać było prawdziwy żar i rozdzierające przerażenie

33:08Przywarła do niego, udając, że chwyta go za gardło, ale w rzeczywistości syknęła mu ciszej, prosto do ucha, słowa, które miały być jego wyrokiem: — Wynoś się stąd natychmiast, albo zgnijesz w więzieniu do końca swoich dni

33:24Słyszysz mnie?.— Mamo, zostaw go! — Sila próbowała odciągnąć matkę, ale jej głos był słaby w porównaniu z furią Cavidan

33:34Kuzey odepchnął Cavidan na bok, ponownie chwycił Leventa i docisnął go barkiem do pnia drzewa

33:42W jego oczach płonęła już nieokiełznana furia.— Opowiedz mi wszystko! — warknął. — Co zrobiła Bahar? Mówię ci po raz ostatni: gadaj, albo cię tu zabiję i zakopię własnymi rękami!

33:55Levent, widząc śmierć w oczach Kuzeya, zdawał się szukać ostatniej deski ratunku. Nagle, z nieoczekiwaną siłą, uderzył Kuzeya w brzuch i, korzystając z chwili jego zaskoczenia, rzucił się do ucieczki

34:11Kuzey wykrzywił się z bólu, ale natychmiast ruszył za nim w pogoń. Obaj zniknęli między drzewami, a odgłos ich biegu szybko ucichł

34:21Sila i Cavidan zostały same na wilgotnej ściółce, w głuchej ciszy.Cavidan, jeszcze roztrzęsiona, wskazała w kierunku, w którym zniknęli mężczyźni

34:33— Co za kłamliwy drań — powiedziała z gniewem. — Widzisz, córeczko? On oczernia moją biedną Bahar

34:41Bahar nie ma z nim nic wspólnego! Czy ty naprawdę wyobrażasz sobie, że moja córka, twoja siostra, mogłaby kogokolwiek szantażować? To absurd!

34:52Sila nie odpowiedziała. Zamiast tego, powoli uniosła telefon na wysokość oczu matki

34:59Uruchomiła nagranie. Obraz na ekranie przez chwilę się trząsł, a potem ustabilizował

35:06Ukazała się na nim scena, której Cavidan miała nadzieję już nigdy nie zobaczyć: jej córka, Bahar, namiętnie całująca Leventa w jego gabinecie

35:17Twarz Cavidan stężała. Kolor odpłynął z jej policzków. Osuwała się nieco, jakby ktoś spuścił z niej powietrze — nagle zdawała się mniejsza, bardziej krucha

35:29— Gdzie… gdzie to znalazłaś? — zapytała, a jej głos był cichy i łamiący się, zupełnie inny od tego, którym posługiwała się jeszcze przed chwilą

35:40— Na telefonie Leventa — odpowiedziała Sila spokojnie, choć w jej oczach płonął ogień

35:47— Znalazłam ten film i skopiowałam go na swój telefon, zanim go zniszczyłeś, mamo

35:54Cavidan zacisnęła usta. Złapała się za brzuch, jakby ktoś zadał jej fizyczny cios prosto w serce

36:02— To oszustwo… to jest zmontowane… — zaczęła bełkotać. — To on ją zaczepił, to on ją zmusił, pocałował wbrew jej woli… Ten człowiek… on jest szaleńcem

36:15Bahar jest ofiarą! Nie pokażesz tego Kuzeyowi, prawda? Sila, nie rób tego. Bahar jest niewinna

36:24Błagam cię, córeczko.Głos matki był przesiąknięty strachem i desperacją; w jej słowach czuć było chęć obrony jednej córki kosztem drugiej, aż do samego końca

36:36— Co on miał na myśli? — Sila nie odpuszczała, jej głos był twardy jak stal. — Powiedział, że pocałunek i szantaż to nic w porównaniu z innymi rzeczami, które zrobiła

36:49Mamo, co zrobiła Bahar? Powiedz mi prawdę!.Cavidan objęła dłońmi twarz córki, próbując ją uspokoić, jakby jej dotyk miał magiczną moc odwrócenia biegu wydarzeń

37:02— Moja córko — powiedziała miękko, niemal z czułością — nie pozwól, żeby ten morderca, ten porywacz, namieszał ci w głowie

37:12Nie wierz w to z powodu jednego obcego, złego mężczyzny. Naprawdę sądzisz, że twoja siostra, moja Bahar, byłaby zdolna do tych okropnych rzeczy?

37:23Sila nie dała się jednak uspokoić. Była zdeterminowana i twarda, a jej oczy nie ustępowały ani na krok

37:32Odtrąciła dłonie matki.— Mamo — zapytała cicho, ale z żelazną pewnością, zadając pytanie, które od dawna ciążyło jej na sercu

37:43— Jak to możliwe, że Hulya spadła z balkonu? Czy ty… czy ty masz z tym coś wspólnego?

37:50Cavidan cofnęła się, jakby została uderzona. Jej twarz wykrzywiła się w masce oburzenia i gniewu

37:58— Co ty mówisz?! Jak śmiesz?! — krzyknęła. — Wstydź się, że mnie, swoją własną matkę, o coś takiego posądzasz!

38:07Jej głos nagle przygasł. Jej twarz zmieniła się. W oczach Cavidan pojawił się ten stary, dobrze znany, ostry błysk — to była taktyka przetrwania, którą znała aż za dobrze

38:20Koniec z prośbami. Czas na groźby.— Słuchaj mnie uważnie — powiedziała, a jej głos nabrzmiał lodowatą groźbą

38:29— Jeśli pokażesz to nagranie Kuzeyowi, jeśli spróbujesz zniszczyć swoją siostrę, to ja zniszczę ciebie

38:37Rozumiesz? Zgnębię cię tak, że będziesz żałować dnia, w którym się urodziłaś. Nie dam ci prawa do tej zemsty

38:46Sila zamilkła, wpatrując się w matkę, jakby zobaczyła ją po raz pierwszy. W tej jednej chwili las zdawał się wstrzymać oddech

38:57Po chwili, zza drzew, wyszedł zdyszany i z trudem stawiający kroki Kuzey. Był sam, wyczerpany, blady, a na jego twarzy malował się wyraźny zawód i gniew

39:10— Gdzie on jest? — zapytała cicho Sila.— Uciekł — odpowiedział krótko Kuzey, opierając się plecami o pień drzewa, by złapać oddech

39:20— Jest szybszy niż się spodziewałem. Biega jak cholerny zając. Ale znajdę go. Znajdę go, choćby na końcu świata

39:29Kiedy Kuzey, Sila i Cavidan wrócili do domu, zastali atmosferę tak napiętą, że można ją było kroić nożem

39:38Ledwie przekroczyli próg, a Bahar urządziła im scenę godną największych teatrów. Wzburzona, z dramatycznym gestem wskazując na niewielkie zasinienie na swojej skroni, rzuciła się w stronę Kuzeya

39:52– O mało nie zginęłam! – krzyknęła, a jej głos łamał się w teatralnym szlochu. – Spadłam ze schodów przez twoją matkę! Kuzey, ona mnie popchnęła! Chciała mnie zabić!

40:04– Co ty mówisz? – Kuzey spojrzał na nią z niedowierzaniem, a jego zmęczenie mieszało się z rosnącą irytacją

40:12– Bahar, czy ty naprawdę wierzysz, że moja mama byłaby do czegoś takiego zdolna? Że popchnęłaby cię ze schodów? To niedorzeczne

40:22– Wiem, co się stało! – upierała się Bahar, a w jej oczach błyszczały dobrze wyreżyserowane łzy

40:30– Pokłóciłyśmy się, a ona mnie zepchnęła! I jeszcze miała czelność kazać mi się z tobą rozwieść! Ona nienawidzi mnie od samego początku! Chce zniszczyć nasze małżeństwo, nasze szczęście!

40:43– Bahar, dosyć! – głos Kuzeya zabrzmiał twardo jak stal, ucinając jej histeryczną tyradę

40:51– Ten dom należy do mojej mamy. To ona tu rządzi i to ona ustala zasady. Nikt jej stąd nie wyrzuci, rozumiesz? A już na pewno nie ty

41:01Wiesz w ogóle, co ty mówisz?.Bahar na chwilę spuściła wzrok, a jej ton natychmiast złagodniał

41:09Zrozumiała, że posunęła się za daleko.– Może… może rzeczywiście trochę przesadziłam… Byłam w szoku… – sięgnęła po leżącą na stoliku kartkę i drżącą ręką podała mu dokument przygotowany przez Yildiz

41:24– Ale zobacz… Yildiz i twoja matka chciały mnie zmusić, żebym to podpisała. Podstępem chciały doprowadzić do naszego rozwodu

41:33– Bo udawała, że straciła pamięć po upadku – wtrąciła spokojnie Yildiz, stając obok Kuzeya

41:41W jej oczach widać było jednak zimną złość. – Chciałam się tylko przekonać, czy mówi prawdę

41:48To był mój pomysł. Pani Naciye nie ma z tym nic wspólnego.– Naprawdę niczego nie pamiętałam! – zapewniła gorączkowo Bahar, chwytając Kuzeya za rękę i patrząc na niego błagalnym wzrokiem

42:02– Uderzyłam się w głowę, byłam w szoku… To chyba normalne, że mogłam przez chwilę niczego nie kojarzyć! Kuzey, przysięgam ci, nie zrobiłam nic złego! To oni wszyscy są przeciwko mnie!

42:16Kuzey patrzył na nią długo, w milczeniu, jakby próbował zajrzeć jej w duszę i znaleźć tam choćby okruch prawdy

42:25W końcu powiedział chłodno, a jego głos był pozbawiony jakichkolwiek emocji:.– Doprawdy? To dlaczego wszyscy wokół twierdzą, że kłamiesz? Levent, Yildiz, moja matka… Wszyscy?

42:39– Bo wam zazdroszczą! – wtrąciła się niespodziewanie Cavidan, stając w obronie córki

42:46– Zazdroszczą, że Bahar nosi twoje nazwisko. Zazdroszczą jej miłości i szczęścia! Nie widzisz tego, synu? Chcą was rozdzielić!

42:57Kuzey powoli, bardzo powoli, obrócił głowę w jej stronę. W jego oczach nie było już wahania, nie było złości

43:06Była tylko zimna, ostateczna pewność.– Pani Cavidan, proszę nie udawać, że pani nie wie, co się dzieje

43:15– Jego głos był niski, spokojny, ale każda sylaba brzmiała jak wyrok. – To małżeństwo nie ma w sobie ani krzty szczęścia

43:25I nigdy nie miało. Ożeniłem się z Bahar z obowiązku. Tylko i wyłącznie z obowiązku, bo myślałem, że nosi moje dziecko

43:35Ale to koniec.Bahar zbladła tak, że jej twarz stała się niemal przezroczysta.– Kuzey… co ty mówisz? Jakiego obowiązku?

43:45– Jutro składam pozew o rozwód.W salonie zapadła cisza. Gęsta, ciężka, niemal namacalna

43:54Słychać było jedynie przyspieszone, urywane oddechy. Bahar stała jak sparaliżowana, a jej świat rozpadał się na milion kawałków

44:04Sila patrzyła na nią z mieszaniną ulgi i dziwnego, niechcianego żalu. A Cavidan przymknęła oczy, jakby właśnie stało się to, czego najbardziej na świecie się obawiała

44:17Kurtyna opadła. Gra dobiegła końca

Related Posts

 “kocham cię”

W poniedziałek na salę sądową całą trójkę oskarżonych doprowadzono z aresztu. Na rozprawie pojawiła się również matka Angeliki N., jednak decyzją sądu musiała opuścić salę, ponieważ podczas…

Emilia zaginęła po kłótni z mężem, nie żyje. Wymowny wpis brata

37-letnia Emilia zaginęła po kłótni z mężem. Wysiadła z samochodu i przepadła. Po kilku dniach poszukiwań policja przekazała tragiczne informacje o śmierci mieszkanki Włodawy (woj. lubelskie). W…

Pokłóciła się z mężem i wysiadła z samochodu bez kurtki. Tragiczny finał poszukiwań 37-latki

Tragiczпy fiпał poszυkiwań 37-latki z Włodawy (woj. lυbelskie). Kobieta zagiпęła we wtorek (6 styczпia). Wysiadła z samochodυ, którym jechała ze swoim mężem i oddaliła się w пiezпaпym…

Internauci piszą wprost

Michał Szpak od dawna przyciąga uwagę publiczności nie tylko wyjątkową barwą głosu i znakomitą techniką wokalną, ale również odważnymi stylizacjami oraz dopracowanymi występami scenicznymi. Każdy jego koncert…

39-letnia matka dwójki dzieci.

Columbus to duże miasto położone w środkowo-wschodniej części Stanów Zjednoczonych, stolica stanu Ohio. To właśnie tam, w jednej z uchodzących za bezpieczne dzielnic, 30 grudnia 2025 r….

PŚ w Zakopanem. Policjanci mieli ręce pełne roboty

Do Zakopanego w ten weekend zjechały tłumy ludzi. To głównie kibice skoków narciarskich, którzy chcieli na żywo zobaczyć konkursy Pucharu Świata i pożegnanie z Wielką Krokwią Kamila…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *