
Uroczystości pogrzebowe Anity odbyły się w poniedziałek, 5 stycznia. Od wczesnych godzin przedpołudniowych do Wysocka Wielkiego nieprzerwanie przybywali ludzie – najbliżsi, przyjaciele, znajomi, a także mieszkańcy okolicznych miejscowości, którzy chcieli pożegnać kobietę, której życie zostało nagle i tragicznie przerwane tuż po Nowym Roku. Liczba żałobników była tak duża, że zaskoczyła nawet rodzinę zmarłej.
Msza żałobna rozpoczęła się punktualnie o godzinie 11.00 w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego przy ulicy Kościelnej. Świątynia wypełniła się po brzegi. Przed ołtarzem, przy trumnie, ustawiono dziesiątki kolorowych wiązanek i wieńców – znak radości, ciepła i pogody ducha, z którymi Anita była kojarzona przez tych, którzy ją znali. W kościele panował podniosły spokój, przerywany jedynie modlitwami i cichym płaczem.
W homilii kapłan mówił o kruchości ludzkiego życia, przemijaniu oraz nadziei, która – mimo bólu i straty – potrafi przebić się nawet w obliczu śmierci.
– Kiedy dziś stoimy przy trumnie Anity, w naszych myślach rodzi się wiele pytań. Najczęściej powraca jedno: dlaczego? Trudno się od nich uwolnić, ale warto spojrzeć dalej. Nasze życie nie kończy się na trumnie, ono trwa dalej – podkreślał duchowny.
Zaznaczył również, że ogromna liczba osób zgromadzonych w kościele jest najpiękniejszym świadectwem tego, kim była Anita i jak wiele znaczyła dla innych. – Każdy chciałby być tak pożegnany – dodał, wskazując, że obecność tylu ludzi to wyraz miłości, wdzięczności i pamięci. Szczególnie poruszające były także słowa przyjaciółki zmarłej, która w imieniu bliskich pożegnała Anitę.
– Byłaś światłem. Dawałaś ludziom dobre emocje. Potrafiłaś cieszyć się drobiazgami, każdym dniem, jakby był darem. Zostawiłaś po sobie ciszę, która boli, ale też wspomnienia, uczucia i ślady swojej obecności – mówiła drżącym głosem, nazywając Anitę czule „Grażynką”.
Po zakończeniu nabożeństwa kondukt żałobny ruszył na cmentarz. To właśnie tam rozegrały się najbardziej wzruszające chwile. W momencie składania trumny do grobu z głośników popłynęła piosenka „Nie płacz za mną”. Wielu uczestników nie potrafiło powstrzymać łez. Rodzina i przyjaciele wypuścili w niebo białe balony – symbol pożegnania, pamięci i nadziei.
Jak ustaliła dziennikarka „Super Expressu”, pracodawcy Anity zamówili w jej intencji mszę świętą w bazylice św. Piotra w Rzymie, oddając w ten sposób szczególny hołd jej pamięci. Choć ceremonia dobiegła końca, uczestnicy podkreślali, że wspomnienie o Anicie pozostanie z nimi na długo.
Przypomnijmy, do tragedii doszło nad ranem 1 stycznia, gdy Anita wracała do domu po sylwestrowej nocy. Ratownicy medyczni przez długi czas walczyli o jej życie, jednak odniesione obrażenia okazały się śmiertelne. Kobieta zmarła w szpitalu.
Około godzinę po wypadku w Przygodzicach zatrzymano sprawcę zdarzenia. Badanie wykazało u niego blisko dwa promile alkoholu we krwi. Nietrzeźwa była także 26-letnia pasażerka BMW. Daniel Z. odpowie za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, nieudzielenie pomocy oraz prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Grozi mu kara do 20 lat pozbawienia wolności. Pasażerka usłyszała zarzut nieudzielenia pomocy i została objęta dozorem policyjnym.