
Szwajcarska prokuratura wszczęła śledztwo po tragicznym pożarze, do którego doszło w noc sylwestrową w kurorcie narciarskim Crans-Montana. W ogniu w barze “Le Constellation” zginęło 40 osób, a 119 zostało rannych. Właściciele lokalu usłyszeli zarzuty, a śledczy badają, czy rażące zaniedbania i naruszenia zasad bezpieczeństwa doprowadziły do jednej z najtragiczniejszych katastrof ostatnich lat w Szwajcarii.
Pożar w szwajcarskim kurorcie narciarskim. Właściciele lokalu usłyszeli zarzuty
Nieumyślne spowodowanie śmierci, nieumyślne doprowadzenie do obrażeń ciała oraz nieumyślne podpalenie – takie zarzuty postawiła prokuratura Jacques’owi i Jessice Morettim. Od tej pory śledztwo jest prowadzone przeciw francuskiej parze, choć prokuratura kantonu Valais zastrzega, że sprawdzane są nadal okoliczności, w których doszło do pożaru w czasie zabawy sylwestrowej. Przedmiotem dochodzenia będzie przede wszystkim to, czy materiał, z którego wykonany został sufit odpowiadał normom bezpieczeństwa i czy wolno było tam używać sztucznych ogni. Ponadto śledczy sprawdzą, czy stosowano tam wszystkie wymagane środki bezpieczeństwa.
Prokuratura ustaliła przyczynę pożaru
Dotychczasowe ustalenia wskazują na zimne ognie w butelkach po szampanach jako bezpośrednią przyczynę pożaru. Świadkowie zdarzenia zeznają, że “kelnerki niosły butelki szampana z zimnymi ogniami i trzymały je blisko sufitu, co spowodowało pożar”. – Jedna kelnerka stała na ramionach drugiego kelnera, a butelka i iskry znajdowały się zaledwie kilka centymetrów od sufitu – tłumaczyli inny.
Cały budynek stanął w ogniu w zaledwie kilka sekund. Wewnątrz znajdowało się ponad 200 osób, a obiekt można było upuścić tylko jednymi drzwiami. Lokal okazał się śmiertelną pułapką, w której młodzi ludzie spłonęli żywcem lub udusili się dymem. Ucieczka stamtąd była utrudniona z powodu wąskich schodów i przejścia.