
„Sylwester z Dwójką” co roku dostarcza widzom nie tylko muzycznych wrażeń, ale też powoduje gorące dyskusje w sieci. W tym roku jednym z najbardziej komentowanych momentów był występ Maryli Rodowicz. Legenda polskiej sceny pojawiła się w stylizacji, która wywołała skrajne reakcje – od zachwytu po falę oburzenia. Internet zawrzał już kilka minut po jej wejściu na scenę.
Maryla postawiła na wyrazisty, kowbojski styl. Biały kostium, skąpe elementy garderoby, kabaretki i dynamiczna choreografia z udziałem muskularnych tancerzy sprawiły, że wielu widzów nie mogło uwierzyć własnym oczom. Szczególnie kontrowersyjne były momenty, w których artystka była unoszona i bujana przez przystojnych tancerzy.
Komentarze w mediach społecznościowych pojawiły się błyskawicznie. Jedni krytykowali przesadę i brak umiaru, inni przypominali, że Rodowicz od lat słynie z dystansu do siebie, odwagi scenicznej i zamiłowania do prowokacji. Dla fanów występ był naturalną częścią sylwestrowej zabawy, a nie powodem do zgorszenia.
Dodatkowo uwagę przyciągnął jeden z tancerzy – szybko rozpoznany przez widzów jako Dariusz Tkaczyk, znany m.in. z programu „Hotel Paradise”. Jego obecność jeszcze bardziej podgrzała zainteresowanie występem i wywołała kolejną falę komentarzy w internecie.
Po lawinie opinii Maryla postanowiła odnieść się do wydarzeń. W rozmowie z „Faktem” przyznała, że reakcje publiczności wcale jej nie zaskoczyły – były wpisane w koncepcję całego show.
– Tak, spodziewałam się kontrowersji. W końcu nie każda gwiazda wychodzi na scenę w białych majtkach. Ale taki był wymóg kostiumu kowbojskiego. A to, że bujali mną młodzi, piękni tancerze, było niezbędne – stwierdziła. – W końcu lepiej ogląda się rozebranych chłopców niż zakutych w szaliki i kurtki. To sylwester, czas zabawy – dodała.
Maryla Rodowicz po raz kolejny udowodniła, że uwielbia prowokować i zaskakiwać widzów.