
Ich wspólne przedsięwzięcie okazało się ogromnym powodzeniem, co wywołało falę gratulacji z całego kraju.
Od pierwszego występu było jasne, że to połączenie nie zakończy się na jednym projekcie. Kaczorowska i Rogacewicz, którzy wspólnie pojawili się w ostatniej edycji „Tańca z Gwiazdami”, bardzo szybko zostali zauważeni jako duet o wyrazistym charakterze scenicznym. Ich prezentacje wyróżniały się nie tylko dopracowaną techniką, lecz także rzadko spotykanym mariażem tanecznej precyzji i aktorskiej narracji. To właśnie ta kombinacja sprawiła, że zaczęto o nich mówić jako o jednej z najbardziej zapamiętywalnych par sezonu.
Kaczorowska wnosiła do wspólnych występów wieloletnie doświadczenie i sceniczną świadomość. Jej ruch był przemyślany, a każda choreografia miała wyraźną strukturę i dramaturgię. Jednocześnie nie dominowała partnera, lecz konsekwentnie budowała przestrzeń do jego rozwoju. Dzięki temu Rogacewicz mógł stopniowo odnaleźć się w tanecznej formule, nadając jej własny, aktorski rys.
Aktor natomiast wykorzystywał swoje zawodowe narzędzia, by opowiadać historię ruchem. Na parkiecie nie ograniczał się do odtwarzania kroków – tworzył emocjonalne miniopowieści, w których taniec stawał się środkiem wyrazu. Gest, mimika i napięcie budowały spójny przekaz, co wyraźnie odróżniało ich występy od wielu innych par skupionych głównie na efektowności.
Jurorzy wielokrotnie podkreślali ich dojrzałość sceniczną i konsekwencję artystyczną. Pojawiały się opinie o teatralnym charakterze prezentacji i świadomości celu, z jakim wychodzili na parkiet. Dla wielu widzów byli naturalnymi kandydatami do dalszych etapów programu, dlatego ich odpadnięcie wywołało spore zaskoczenie i ożywioną dyskusję w mediach społecznościowych.
Ta historia po raz kolejny pokazała, że „Taniec z Gwiazdami” to nie tylko konkurs taneczny, ale także złożone widowisko medialne, w którym ogromną rolę odgrywają emocje, sympatie widzów i narracja budowana wokół uczestników. Wysoki poziom artystyczny nie zawsze idzie w parze z długą obecnością w programie.
Mimo krótszej drogi w show duet zapisał się w pamięci publiczności jako jeden z najbardziej wyrazistych. Ich występy miały własny klimat i sens, a chemia między nimi sprawiała, że nawet okazjonalni widzowie zatrzymywali się przy ekranach.
Po zakończeniu telewizyjnej przygody Kaczorowska i Rogacewicz nie pozwolili, by zainteresowanie szybko wygasło. Wykorzystali moment wzmożonej uwagi publiczności, decydując się na dalsze działania artystyczne. Efektem jest spektakl taneczny „7”, który stanowi rozwinięcie tego, co widzowie mogli zobaczyć w telewizji. Tym razem zamiast krótkich występów powstała pełna, spójna opowieść sceniczna, oparta na relacji, emocjach i ruchu.
8 stycznia para zwróciła się bezpośrednio do swoich obserwatorów za pośrednictwem nagrania w mediach społecznościowych. W luźnym, osobistym tonie Rogacewicz wspomniał o intensywnych przygotowaniach i konieczności wizyty u fizjoterapeuty, dając do zrozumienia, jak wymagający jest ich obecny grafik.
Szybko jednak przeszli do głównego powodu nagrania. Okazało się, że bilety na spektakl „7” we Wrocławiu i Poznaniu zostały całkowicie wyprzedane. W odpowiedzi na ogromne zainteresowanie uruchomiono dodatkową pulę wejściówek. Radość i zaskoczenie były wyraźne, a Rogacewicz podsumował sytuację krótkim stwierdzeniem, że skala sukcesu przerosła ich oczekiwania.
Projekt spotkał się z bardzo ciepłym odbiorem, a reakcje publiczności potwierdziły, że duet Kaczorowska–Rogacewicz znalazł własną drogę poza telewizyjnym formatem i skutecznie przekuł popularność w realny sukces sceniczny.